poniedziałek, 7 lutego 2011

Weekend jakoś zleciał, z początku ciężko bo kłóciłam się z moim Wu. ale później już było w miarę ok. Rozmawialiśmy nawet o "ślubie", bo chciałam żeby mi powiedział szczerze co o tym wszystkim myśli. Powiedział mi, że "chce być cały czas ze mną ale na razie jeszcze nie chce się żenić"... zrobiło mi się przykro, ale z drugiej strony go rozumiem bo ja też mam wiele obaw itp. Powiedział też, że "może za rok albo dwa" i że "chyba że cywilny" ... więc ja już naprawdę nie wiem co mam myśleć i czy mam sobie marzyc planować i układać czy lepiej nie żeby się nie zawieść później?

Po za tym byłam dzisiaj po lekcjach u lekarza po skierowanie, mam porobić wszystkie badania i wtedy się zgłosić na wizytę, dostanę kartę ciąży, wszystkie zaświadczenia itp. Problem jest tylko jeden - badania trzeba robić na czczo... a chcę je robić tam gdzie się uczę czyli muszę dojechać do tej miejscowości... Z nie jedzeniem jakoś dam sobie radę ale nie napić się herbaty ani nawet wody rano? Przecież ja chyba umrę.! 

piątek, 4 lutego 2011

No i przyszły złe dni... Wszystko było dobrze, do czasu. Aż tu nagle dzisiaj wstaję i wszystko działa przeciwko mnie. Najpierw zaspałam prawie na autobus do szkoły, później okazało się że nie powiedzieli mi co mam zrobić za zakupy dokładnie i takim sposobem do szkoły bez śniadania, w między czasie jak się ubierałam to rozwaliły mi się spodnie... później już samo poleciało - na trzech lekcjach jakieś głupie sprawdziany niezapowiedziane czyli pięknie nie będzie, a po za tym gościna z fizyki działa mi tak na nerwy że mam ochotę zrzucić ją ze schodów.! Ale to długa historia... Coś czuję że w tym roku już całkiem mogę się pożegnać z paskiem a chciałam pokazać rodzicom że jednak pomimo wszystko będę dalej wzorowa... Na koniec jeszcze wkurzył mnie mój ukochany i teraz to ja już nie mam ochoty na nic tylko iść i się wyryczeć w poduchę... 

Ps. Kochane powiedzcie mi czy lepiej powiedzieć rodzicom samej czy z Nim? Myślę, że lepiej z Nim... No i powiedzcie mi jak to zrobić? Jak Wy to zrobiłyście? Pierwsze podejście mamy zaplanowane na sobotę następną... oby tylko było dobrze... 

środa, 2 lutego 2011

Mój W. ma dzisiaj urodziny, więc życzę mu WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO I SPEŁNIENIA MARZEŃ! 
Chociaż dzisiaj się nie widzieliśmy, bo on cały dzień w pracy a teraz jak wrócił to poszedł z kumplami na ostatnie urodziny z kumplami, na piwo to jednak smutno mi że nie wybrał jednak mnie... No ale sama mu zaproponowałam, że jak chce to niech idzie z nimi bo ja nie chce żeby siedział smutny w domu, że nawet się nie może napić ostatni raz w urodziny póki jeszcze nie jest ojcem. Tak więc nie widzieliśmy się i On jest z kolegami na piwku, a ja w domu odkąd wróciłam ze szkoły to siedzę nad prezentacjami... bolą mnie już plecy i ogólnie czuje się dzisiaj trochę słabo... Mam nadzieję, że mnie nie złapie żadne choróbsko tylko. W szkole ogólnie trochę kijowo, bo nie dość że dużo zaległości to i jeszcze nieobecności coraz więcej... Ale muszę to jakoś ogarnąć.
Poszłabym gdzieś połazić na spacer taki wieczorny późny jak już mało kto chodzi gdziekolwiek, ale jest tak zimno że szok i na razie jeszcze za zimno...
Dzisiaj króciutko, bo naprawdę padam kochane i idę już spać... spokojnej nocy Wam życzę :)