piątek, 8 lipca 2011

A teraz dla odmiany żeby już nie słodzić więcej o tym jaka to ja szczęśliwa to posłodzę Wam w troszkę inny sposób ;) Bowiem wzięło mnie dzisiaj na coś z owockami z własnej działeczki. Takim sposobem wyszło "coś" co można śmiało nazwać ciastem. A zaczęło się tak: 

1. Kupiłam w sklepie spód tortowy i krem jogurtowy (na upalne letnie dni jest przecudny z owocami świeżymi, zwłaszcza z truskawkami, jagodami, malinami, porzeczkami itp. mmm)
       
2. Odwiedziłam własną działeczkę, korzystając z tego, że chwilowo nie świeciło słońce i było znośnie. Gorąco ostatnimi czasy ciężko znoszę i nie lubię jak mi słońce tak mocno w brzusio świeci ;). Skutkami odwiedzin działki było przyniesienie dwóch prawie całych 3kg pudełek z porzeczkami (czerwonymi i czarnymi), reklamówki papierówek i trzema cukiniami (mmm będzie leczo:) ). 

    

3. Korzystając z "instrukcji" na kremie zrobiłam sobie masę wymieszałam ją z owockami i wyszło coś takiego: 
  
 Jedynym dodatkiem była czekolada we wiórkach posypana po wierzchu. Teraz to "coś" chłodzi się w lodówce a wieczorkiem zapewne będzie przepyszne.
Tak więc zapraszam na kawę i ciastko,gdyby ktoś chciał ;) 

Ps. Kupiliśmy już wózek i właśnie go dostaliśmy. Wiem, że to może jeszcze za wcześnie ale nie mogliśmy się powstrzymać :) Znaleźliśmy okazję na allegro taniej a wózeczek nowy prosto z hurtowni jeszcze "pachnie" świeżością. Jest przecudny i musiałam się komuś pochwalić. A co.! :)

czwartek, 7 lipca 2011

Zdarza się zazwyczaj raz w życiu. Jest niezapomniany, niesamowity i cudowny. Ludzie są wtedy tacy mili i to wszyscy bez wyjątku. Rodzina jest blisko. I co najważniejsze... wiesz, że Twój ukochany będzie już zawsze z Tobą. Uczucia są nie do opisania. Gdy widzisz w Jego oczach to COŚ :) 

Ceremonia była krótka ale jakże wiele w niej emocji. Wymówienie sobie słów przysięgi - ten najważniejszy moment. Niezapomniane wrażenia. Nie do opisania. Szczęście, które aż czuć w powietrzu jest cudowne.! Następnie życzenia i przejażdżka do "knajpki" na obiad i torta. Wszyscy patrzą jak wychodzisz z urzędu, wszyscy ciekawi kto i co i jak. I choć tego nie lubię (bo wkurzają mnie ludzie, którzy we wszystko wtykają nosa) to w takim momencie czułam szczęście, że wszyscy widzą, że ON jest już TYLKO MÓJ! :) 
Po obiedzie chcieliśmy podziękować rodzicom i wtedy zadrżał głos, popłynęły łzy. I nawet teraz gdy to piszę to mam łzy w oczach na samo wspomnienie tych cudownych chwil. Niezapomniane. Po prostu.
Gdy wszystko się już skończyło i zostali tylko najwytrwalsi, których nie było wiele (choć na przyjęciu też było tylko kilka osób więcej) wszystko przeniosło się do "domu nowożeńców". Czyli do mnie i moich rodziców, bo wiecie przecież już, że tu będziemy mieszkać ;) No i tu była już nieoficjalna część, gdzie każdy pił za nasze zdrowie, szczęście i WIECZNĄ MIŁOŚĆ!

W końcu padnięci i szczęśliwi, że mają już siebie na wyłączność i nikt ani nic ich nigdy nie rozłączy zasnęli w swoich obięciach. I takim sposobem od dnia 29.06.2011r od godziny 14.00 jesteśmy MĘŻEM I ŻONĄ :) 


ps. Teraz cieszymy się wspólnymi chwilami już jako rodzinka. Czekamy na naszego dzidziusia. Robimy zakupy. Razem gotujemy, razem sprzątamy i w ogóle większość rzeczy robimy razem. 
ps.2. Załatwiamy skarbowi robotkę, może się uda - trzymajcie kciuki. 
ps.3. Wzięłam się za haftowanie :D Ehh normalnie robi się ze mnie "kura domowa" heh, żartuję oczywiście. No ale ja lubię takie domowe zajęcia - taki już mam charakterek. Lubię to co spokojne i zwyczajne takie. Jak skończę pierwszy wzór to Wam się pochwalę ;) 

wtorek, 5 lipca 2011

Jestem kochane, jestem. Tyle, że teraz cały mój czas zabiera mi mój UKOCHANY MĘŻULO :) Bowiem cieszymy się sobą, a co.! Wkrótce zaglądnę i wszystko Wam opowiem a póki co zmykam gotować obiadek i cieszyć się chwilowym słońcem, którego ostatnio tak mało. 

Ps. Powiem tylko, że jestem strasznie szczęśliwa i wszystko teraz jest takie hmm... super? :) 

Aaaa.... no i przede wszystkim: DZIĘKUJEMY za życzenia :)