sobota, 27 października 2012

Zima :)

Za oknem biało. Jakoś tak magicznie. Wydaje mi się jakby szły święta :) heh. Okna mam jeszcze odsłonięte do połowy bo uwielbiam patrzeć na śnieg! Dziecię śpi. Wu w pracy. Taty nie ma.
Mam zamiar upiec ciasto z jabłkami pomimo że upiekłam dziś już ciasteczka z orzechami i czekoladą.
Mam zamiar sprzątnąć nasz pokój, kuchnię i łazienkę.
Jakoś tak mnie ten śnieg naładował energią? Kocham zimę.
Kocham zimę pomimo długich wieczorów, szybkiej ciemności i zimna. A może to właśnie szczególnie za to? :)

środa, 24 października 2012

Mama Przyjaciółka(?)

Przyjaciółka. Osoba na którą zawsze może się liczyć, która pocieszy, pogada, gdy trzeba pokrzyczy.

Mam nadzieję, że mój syn, będzie mógł kiedyś tak o mnie powiedzieć, że jestem jego przyjaciółką. Bardzo bym tego chciała. Móc w przyszłości pogadać z synem o wszystkim, móc mu pomóc, poradzić, wesprzeć. Chciałabym by mógł na mnie liczyć. By wiedział, że za każdym razem gdy do mnie przyjdzie to, że będę miała dla Niego czas.

Bo u mnie... różnie to bywało. Kocham moją mamę. Pomimo, że w większości ważnych dla mnie momentów, po prostu jej przy mnie nie było. Dzisiaj temat męczy mnie jakoś bardziej. Dzisiejszy dzień jest smutny, bo dowiedziałam się kolejnej przykrej rzeczy. Póki co czekam na wyniki Jej badań. Badań mojej mamy. Boję się o nią. Martwię się. Tym bardziej, że znów jej nie ma. Znów jest za granicą.

Nie było jej gdy stawałam się kobietą, gdy wyrabiałam o sobie zdanie. Większość czasu gdy byłam w gimnazjum i technikum spędziła za granicą. A to właśnie ten czas był dla mnie takim ważnym. To wtedy miałam swoją WIELKĄ PIERWSZĄ miłość, która chyba dla każdej dziewczyny jest jakaś szczególna. To wtedy przeżyłam TEN pierwszy raz, to wtedy przechodziłam pierwsze smutki, rozstania, rozczarowania. I choć mówiła, że jest moją przyjaciółką, że mogę do niej dzwonić i pisać o każdej porze dnia i nocy to jednak nie o wszystkim można i nie o wszystkim fajnie się gada przez telefon. Czasem jest po prostu trudno.

Dziś nie mam do niej żalu. Jest chyba tylko smutek. Ogromny smutek, że jej wtedy nie było i że raczej już nigdy w takich momentach nie będzie, bo wybrała inną drogę. Przykre i trudne to dla mnie się z tym pogodzić, o ile w ogóle będę umiała to zrobić.

Dziś sama jestem mamą. Mam syna. Osóbkę, której pragnęłam. Osóbkę, która jest dla mnie najważniejsza na świecie. Osóbkę, dla której jestem w stanie zrobić wszystko. To ja pomagam mu kształtować samego siebie. Pozwalam mu na większość rzeczy, choć oczywiście nie na wszystko. To ja jestem tą która pozwala stać na oknie, biegać po całej działce, rozrzucać (prawie) wszystko po całym domu (a później sama to zbieram). Póki co są to rzeczy niewielkie. W takich momentach moja mama też ze mną była.
Mam jednak nadzieję, że gdy mój syn będzie dorastał, nie będę musiała być z dala od Niego. Mam nadzieję, że będę mogła być zawsze na wyciągnięcie Jego ręki gdy będzie tego potrzebował. Już jakiś czas temu postanowiłam sobie, że co by się nie działo to nigdy nie wyjadę za granicę sama. Nie zostawię swojej rodziny tu, z dala od siebie. Jeśli gdzieś wyjeżdżać to tylko razem.

I naprawdę chciałabym, żeby syn uważał mnie w przyszłości za przyjaciółkę...

niedziela, 21 października 2012

weekendowy przegląd komórkowy

Dzisiaj krótko i na temat. Nie mam siły dziś nic pisać więc pooglądajcie sobie chociaż :*

spacerki, ah spacerki

działeczka :)

działeczka cd. :)

znalazł się czas na ciasto - jabłecznik królewski :) 

i pizza miała swój  czas. Domowa oczywiście :)

droga nad jezioro , panoramę jeziora jednak wcięło ponieważ mój "kochany" telefonik postanowił się rozładować. ! Niech go szlag!

Jest i drugie ciasto popełnione w niedzielę wieczorem :) 

rosa na trawie - coś co uwielbiam.!
Kochane obiecuję że w końcu napiszę coś normalnego i długiego i w tygodniu a nie tylko w weekend. Obiecuję też że w końcu naskrobię coś u Was, bo choć jestem na bieżąco i czytam wszystkie posty to do komentarzy jakoś się nie mogę przemóc ostatnio...