niedziela, 22 września 2013

wtorek, 17 września 2013

Dwa Latka.

Odkąd przyszedłeś na świat Synku! Czas leci szybciutko, jeszcze nie tak dawno temu byłeś maleńkim okruszkiem a dziś jesteś już dwulatkiem! Wczoraj miałeś swoje urodzinki a od kilku dni pokazujesz, że naprawdę jesteś już dużym chłopcem. Choć czasem się buntujesz to jesteś najukochańszym dzieckiem na świecie. Nawet jak narozrabiasz to Twoje "moa, moa" i rączki oplecione wokół mojej szyji pozwalają zapomnieć o Twoich małych "złośliwościach" :) Dziś nawet sam jadłeś obiadek siedząc przy stole na krześle (i poduszce :D ) i sam zjadłeś wielkiego kotleta dorosłym widelcem a mi i tacie serce przepełniała duma a na ustach mieliśmy wielkie uśmiechy, bo mamy w domu kochanego DWULATKA! Jesteś cudnym dzieckiem i kochamy Cię z tatą nad życie! Zrobimy wszystko żebyś był szczęśliwy i niczego Ci w życiu nie brakło! Wszystkiego najlepszego kochanie!





ps. wyzwanie się urwało bo były małe kłopoty ale już jest ok, postaram się dodać jeszcze zdjęcia. Jak tylko je zrobię :) ściskam!!

środa, 11 września 2013

Wyzwanie Fotograficzne - 13.00

Dziś tylko zdjęcie bo czasu brak na pisanie. Katar wciąż męczy. Mnie. Kacperek ma się troszkę lepiej. Niech to w końcu sobie idzie....

Dziś o 13.00 jedliśmy obiadek więc :

Inni o 13.00 :) 

poniedziałek, 9 września 2013

Wyzwanie Fotograficzne - Ulubione do picia

Odkąd wprowadziliśmy się na nowe mieszkanko, mamy nowego "przyjaciela" :) A mianowicie ciśnieniowy ekspres do kawy. Chociaż byłam przeciwna, to jednak Wu. nie dawał za wygraną. Powiedział, że skoro ja mam nowe żelazko i deskę do prasowania i parę innych nowych rzeczy to On TO chce i koniec kropka. Ugięłam się w końcu. Bo po pierwsze był on używany, ale tylko jeden sezon - taki sam nowy kosztuje majątek a ten był o połowę tańszy to jeszcze przekonało mnie to, że Wu. będzie mi robił kawę. Teraz pije praktycznie tylko kawę z ekspresu :) Jak dla mnie jest po prostu pyszna. Wiec ulubione do picia to....




Kacperek znowu chory... tym razem bez gorączki ale kaszle przeokropnie... ja już nie mam siły. Nocka przedrzemana a nie przespana no ale cóż.... bidulek mój taki :( 

niedziela, 8 września 2013

Wyzwanie Fotograficzne czas zacząć - Twoja mina :)

Jak zobaczyłam ten temat to trochę zwątpiłam.... bo miałam nie umieszczać zdjęć na blogu. W sensie że swoich zdjęć, Wu. czy Kacperka. No ale niech Wam będzie. Ten jeden jedyny raz. Wiedzcie z kim macie do czynienia :) 


I bardzo proszę o przyznanie się jak ktoś mnie kiedyś gdzieś widział :D 
A resztę min - zdjęć - można zobaczyć u ULI. 


U nas właśnie zaczęło znowu lać... eh. Masakra! A miał być spacerek... No ale za to rozpoczynamy z Bombelkiem pewną "misję" :) Więcej szczegółów będzie z czasem jak misia nabierze jakiegoś tempa :)



A to reszta wrześniowych tematów wyzwania :) 

sobota, 7 września 2013

O choróbsku i słońcu

Kobietki (i mężczyźni-jeśli tylko takowi tu są...)!
Jak miło mi się Was znowu czyta i jak miło robi na sercu gdy widzę, że zaglądacie tu do mnie :) Bardzo mnie ten powrót tu cieszy i zaglądam, zaglądam jak tylko czas pozwoli. Bo choć mieszkanie pomału coraz bardziej "ogarnięte" i już naprawdę drobiazgi zostały to zawsze się coś przypałęta... jak choćby gorączka Kacperka, która nawiedziła nas w czwartek i męczyła aż do dzisiaj rana. Jednak rano pożegnaliśmy ją bezpowrotnie i Bombelini dokazywał już w najlepsze. Bunt pokazał tylko jak chciałam go położyć spać, no bo przecież jak to... ale nie ważne. Mały śpi więc ja mam chwilę dla Was i bloga :)

Postanowiłam, że pokażę Wam kilka małych szczegółów, które mnie mega cieszą na tym mieszkanku, choć zdjęcia robiłam w drugi dzień po wprowadzeniu tu więc jest ich tylko kilka sztuk. Teraz zapewne byłoby więcej ale muszę się przeprosić z aparatem i zacząć go znów używać. Ale i to mam zamiar zrobić, bo od poniedziałku rusza przecież Wyzwanie Fotograficzne u Uli. Muszę, po prostu muszę w nim brać udział bo przez wakacje strasznie mi tego brakowało. A teraz owe kilka zdjęć z mieszkania... czyli to co cieszy me oko.
stół w kuchni
przy którym i na którym można baaardzo wiele zmieścić :)

nasz ukochany chlebak - jak go zobaczyłam to MUSIAŁAM go mieć.
No i pojemniczki wykukane przez Wu :)

Okno w pokoju oczywiście Kacperka
i literka którą zrobiłam sama. W końcu znalazła swoje miejsce.

Na dziś to chyba tyle. Idę zrobić sobie kawę i posiedzieć chwile na balkonie - za to też bardzo lubię to mieszkanie :) Choć przyznam szczerze, że w dalszym ciągu nie mogę się do niego przyzwyczaić... :)

ps. Mam jeszcze taką jedną malutką prośbę. Jeśli jest tu ktoś nowy, do którego nie mam linku obok, lub link jest nieważny to bardzo Was proszę o zostawienie adresu. W końcu trzeba zrobić porządki i tu :)


poniedziałek, 2 września 2013

Cicho tu...

Dziewczyny!
Bardzo Wam dziękuję, że czekałyście i że wciąż jesteście. Wracam. Wracam tutaj. Bo to tu czuję się najlepiej. Na pewno będą jakieś zmiany graficzne bo jakoś tak mi tu obco ale do wszystkiego pomału muszę się przyzwyczaić ostatnio i do bloga też pomału muszę wrócić. Tęskniłam.

No ale dużo się u nas działo. Ja miałam dostać pracę. Ale jednak jej nie dostałam :( Chyba za bardzo się cieszyłam na samą myśl, że ów pracę dostanę. Obeszło się smakiem i pozostał tylko smutek. Tak więc dalej będę siedzieć w domu z Kacperkiem i szukać jakiejś dorywczej pracy.
Po za tym wyprowadziliśmy się z Wu i Kacperkiem na "swoje". Znaczy się na wynajem. Mieszkanie ładne, nieduże z balkonem. Takie jak zawsze chciałam. Jednak źle się tu czuję. Jesteśmy tu od soboty i nie mogę się zaaklimatyzować, co chłopakom przyszło z łatwością. Ja tęsknię za swoim domem. Tak już chyba będzie. Jednak przyszłam tu po to, żeby dać naprawdę ostatnią szansę NAM. Znaczy się Wu i mi. Naszemu związkowi. Bo nie jest ciekawie i obawiam się, że nawet takie ustępstwa z mojej strony nic nie dadzą. No ale nie będę krakać, zobaczymy może akurat Wu zrozumie to co zrozumieć powinien już dawno.

No i najważniejsze. Kacperek. Za dwa tygodnie Jego drugie urodzinki. Kiedy to zleciało? Nie wiem. Masakra jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno leżał mały, bezbronny na łóżku a teraz? Gania, biega, rozkręca się z gadaniem no i ogólnie dokazuje. Dziś zaliczył pierwsze "aua" na nowym mieszkaniu i rozciął sobie skórę koło oka. Ale nie ma guza ani siniaka więc jest już dobrze. A On po 5 minutach od uderzenia się rozrabiał na nowo, więc śmiem twierdzić że nic mu nie jest :)  Z gadaniem też pomału, pomału idzie mu coraz lepiej. Ze słówek najczęściej używanych jest oczywiście mama, tata, dadzio, babu, nie, nio ale jest też ulubione bubabu (autobus), tin (tir), kra (traktor, kopara), pam (pan), bumbum (auto/jedzie/jechać) i pewnie jeszcze jakieś ale te używane są najczęściej.

Teraz ogarniam jeszcze mieszkanie, muszę jeszcze pozwozić resztę pierdółek bo zostało ich jeszcze trochę no i później będę się brała za szykowanie jakiegoś tortu, a właściwie dwóch. No i zobaczymy jak to się żyje samemu na swoim. No i jeszcze co najważniejsze... muszę po nadrabiać zaległości u Was. A mam je naprawdę ogromne. Mam nadzieję, że szybko dowiem się co i jak u Was i postaram się pisać częściej :)

Obiecałam wiec jestem

I daję znak życia. W końcu mam dostęp do internetu, więc niech tylko ogarnę siebie i nowe m4 i będzie i notka :) Dziewczyny stęskniłam się za Wami niesamowicie i muszę wszystko ponadrabiać. Duuużo na głowie ale postaram się dać radę. A no i przedewszystkim postaram się jak najszybciej dać znać czy wracam TUTAJ czy gdzieś indziej :)

piątek, 23 sierpnia 2013

ŻYJĘ, ale co to za życie....

Kobietki kochane jesteśmy, żyjemy i nic nam nie jest. Ostatnio wszystko strasznie się przeciąga a ja mam słaby dostęp do internetu dlatego taka cisza. Mam nadzieję że do września w końcu wszystko się ułoży i wtedy wrócę, obiecuję!! Także wytrzymajcie jeszcze ten tydzień, hm? Plis!

sobota, 22 czerwca 2013

Zmiany...(WAŻNE)

Zapowiadają się w moim życiu będą więc i tu. Część już widzicie. Reszta wkrótce. Proszę więc żebyście zostawiły adresy... Najprawdopodobniej będzie blokada i zostaną tylko wybrani... Myślę że od nowego miesiąca będzie blokada więc macie czas jeszcze przez tydzień... Czekam na adresy :) Buziaki!!

ps. I dziękuję, za trzymanie kciuków. Na pewno się jeszcze przydadzą! Jak już będę wiedzieć wszystko na 100% to dowiecie się pierwsze :)

piątek, 21 czerwca 2013

Spełnienie marzeń!

Jest już tak blisko. Na wyciągnięcie ręki. Trzymajcie więc kciuki. Jak się uda to powiem Wam o co chodzi.

Zdradzę tylko tyle, że ta jedna rzecz może zmienić wszystko :)

niedziela, 16 czerwca 2013

21 miesięcy Ogromnej Miłości

Kurczę, nawet nie wiem kiedy to zleciało. Czas przy Szkrabie pędzi jak szalony! 21 miesięcy za nami. 21 miesięcy wypełnionych miłością, radością i szczęściem.!

Bombelini już prawie, prawie zdrowy. Dziś był już spacerek, a właściwie nawet dwa. Był plac zabaw i zaczął pomału coś jeść normalnego. W końcu nie ma już gorączki ani innych dolegliwości. Nawet sam chwycił za zwykłe ciasto ucierane więc jest dobrze :)
21 miesięczny Bombelini jak jest zdrowy to wszędzie Go pełno. Potrafi się wszędzie wspiąć. Lubi skakać po łóżku i łóżeczku. Autka to najlepsze co może być, może się nimi bawić bez końca. Z mową i nocnikiem na razie na bakier, ale i na to przyjdzie czas. Nocki wciąż są z pobudkami i śpimy wciąż razem :) Przed choróbskiem Bombelini przechodził jakiś bunt bo czasem na spacerze strzela focha i np. jak jedzie wózkiem/rowerkiem to on koniecznie musi iść na nogach, a jak idziemy na piechotę to wtedy nie chce mu się iść i mamo weź. No ale cóż. A no i ostatnio przez to choróbsko dziecko strasznie polubiło bajki. Zu, Klinika dla Pluszaków, Jake i Piraci z Nibylandii, Piżamiaki i inne Disneyowo Juniorowe bajki są super i dziecię mogłoby oglądać to bez przerwy. A wyłączenie bajek często kończy się płaczem straszliwym. A ja to najchętniej pozbyłabym się telewizora i komputera czasami. :)

Jednak mimo wszystkich złych chwil, to tych Cudnych jest zdecydowanie więcej! Kocham Tego Szkraba mojego i wciąż więcej i więcej :) A już za 3 miesiące drugie urodzinki! Na pewno zleci szybciutko. Jeszcze trochę i będą pewnie notki o tym jaki tort i jakie prezenty chcę dla Bombela :)

piątek, 14 czerwca 2013

W telegraficznym skrócie

Jestem. Żyję. Ale co to za życie. Najpierw chorowałam ja. 5 dni "wyjęte" z życiorysu bo praktycznie całe 3dni przeleżałam w łóżku, tyle tylko co musiałam zrobić przy Bombelku choć dużo robił za mnie Wu.

Przez chorobę też nie dałam radę wyzwaniu fotograficznemu do końca. A gdy już byłam zdrowa to nie miałam aparatu bo teściowa jechała do Niemiec i odkupiła od nas mojego starowinka. Żal mi było na samą myśl bo to mój pierwszy aparat i przywiązana do niego byłam, no co. Pocieszał mnie jednak fakt, że będę miała ciut lepszy.

Jednak zanim jeszcze dostałam nowy aparat pochorować zdążył się Bombelek. Tak na poważnie. Pierwszy raz. Wymioty. Biegunka. Nieprzespane noce i pilnowanie żeby On choć troszkę się przespał. Do tego wszystkiego gorączka i to, że nie chciał drugiego dnia nic pić... Ratunkiem był dla nas cycuś! Jak to dobrze, że jeszcze karmię piersią! :) Bo lekarstwa blee, picie blee, jedzonko blee, tylko cycuś był ok. No i dzięki cycusiowi nie trafiliśmy do szpitala ani pod kroplówki. Gdy byłam z Bombelem u lekarki żeby Go chociaż zbadała i dała mi coś na zatrzymanie wymiotów i biegunki to spłakał się biedny, że aż na samą myśl, że mieliby Go kuć pod kroplówkę chciało mi się ryczeć. Broniliśmy się rękami i nogami i się udało. Dziś już trochę lepiej. Jednak humor jeszcze nie ten. No i na spacerki nie chce za bardzo teraz jeszcze chodzić. Widać, że jeszcze coś Go trochę męczy w brzuszku. Jednak z dnia na dzień już oby było tylko lepiej.

Na blogu jak widać zmiany w szablonie. Chciałabym jeszcze coś zrobić ale nie wiem czy mi się uda. Będę się starać, jak już to zrobię to na pewno zobaczycie :)


czwartek, 6 czerwca 2013

Wyzwanie fotograficzne - 4 - Zrobione przez Ciebie

Ostatnio pokazywałam Wam na swoim drugim blogu. Ale, że dziś temat do tego nawiązuje to pochwalę się i tutaj.

Torebka. Na zakupy czy wyjście z Bombelkiem jest idealna! :) Pomieści wszystko :) 

A po za tym pochwalę się Wam, że Bombel to chyba jakimś ważnym mówcą zostanie. Bo to co On wczoraj przed zaśnięciem nam zaserwował to przeszło wszelkie oczekiwania :) Uśmialiśmy się z Wu. tak że aż nas brzuchy bolały :) Nasze dziecię tak nawijało po swojemu, że aż byliśmy w szoku! :) Czyżby to zwiastowało jakiś przełom w Jego mowie? :) 

środa, 5 czerwca 2013

Wyzwanie fotograficzne - 3 - Ulubiona książka

Ulubione, czy nie ulubione. W domu mamy ich całe mnóstwo. Część przeczytana, część nie. Jednak dziś pokażę Wam książki ulubione przez Bombelka oczywiście. Czasem jest dzień że siedzi i wciąż ogląda książeczki :) Czyżby miał to po mamie? :)


I jeszcze jedno z dziś:
Kacper bawi się z Wu w chowanego. 
Schował się w szafie a Wu go woła
- "Kacper, gdzie jest Kacper?" 
- "NIE MA" - rozlega się z szafy :) 

wtorek, 4 czerwca 2013

Wyzwanie fotograficzne - 2 - Codzienny rytuał

Jako mama nauczyłam się tych rytuałów całe mnóstwo. Można powiedzieć nawet, że tworzą one cały mój dzień :) Dziś przedstawiam Wam "wieczorny rytuał" mojego Bombelka.


Czyli kolacyjka, kompanie i bajka. Od tego ostatniego ostatnio coraz trudniej go oderwać :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Wyzwanie fotograficzne - 1 - 5 rzeczy

Kolejny miesiąc już przed nami. Kurcze jak to leci. Już czerwiec. Już nowe wyzwania. Tematy jak zwykle dają do myślenia. Oto i one:



 Na dziś 5 rzeczy. Więc przedstawiam Wam 5 rzeczy, które zawsze są w mojej torebce.


- zestaw "ratunkowy" w razie wyjścia :) 
- klucze od domku i tego którego kocham miłością nieopisaną :D 
- portfello :) 
- notes z piórem, do którego na nowo ostatnio zapałałam miłością :) 
- no i małe co nieco dla Bombeliniego. Czyli to co zazwyczaj ratuje ryzysowe humory :)

A co u innych zobaczcie TU


sobota, 1 czerwca 2013

O radości w oczach dziecka.

To jedna z tych wartości o której śmiało możemy powiedzieć, że jest BEZCENNA.

Dla swojego dziecka jestem w stanie zrobić wszystko. I obietnice dane DZIECKU to dla mnie rzecz najważniejsza. Dlatego właściwie nie składam obietnic jeśli wiem, że nie jestem w stanie ich spełnić. Nauczyłam się tego sama na sobie, bo nie lubię gdy ktoś nie dotrzymuje danego mi słowa. Więc ja nie składam obietnic bez pokrycia.
I tak, jeżeli obiecam Bombeliniemu spacer, to co by się nie działo na spacer z Nim pójdę. Jeśli obiecam lizaka, to choćbym miała ostatnie pieniądze to Mu tego lizaka kupię. Jeżeli obiecałam, że na Dzień Dziecka(!) dostanie rowerek, to ten rowerek dostanie! I dostał.! W końcu to Jego święto. I choć może jeszcze nie do końca zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę, to dzisiejsza Jego radość pokazała, że WARTO.

Pomimo tego, że niektórzy nie umieją wywiązać się ze swoich zobowiązań, jak owa firma o której wspominałam w poprzednim poście. To ja ze swojej obietnicy się wywiązałam. Nie chcieli mi przysłać rowerka przed Dniem Dziecka, to teraz ja nie chcę od nich tego rowerka już w ogóle. Dzisiaj rano, zapakowałam Bombelka w auto i razem z moim tatą pojechaliśmy do pobliskiego większego miasta w którym jest hurtownia rzeczy dla dzieci. I tam kupiłam Bombeliniemu rowerek. Pomimo, że był odrobinę droższy niż ten na allegro to Bombel go dostał i radość, która całe popołudnie towarzyszyła jeździe na tym rowerku była cenniejsza niż to co ja zapłaciłam więcej. Szkoda tylko, że pogoda nam nie dopisała i że rowerek testowany na razie tylko w domku ale jeśli tylko jutro pogoda będzie łaskawsza to wyruszamy w teren :) Jutro pewnie też uśmiech Skarbkowi nie będzie schodził z ust, no chyba że tak jak dziś gdy musiał już iść spać i pożegnać się ze wszystkimi zabawkami a szczególnie z rowerkiem :)


Nawet Wu. który jako duże dziecko miał dzisiaj swój rodzaj święta nie popsuje mi humoru... choć jestem na niego już mega wściekła to mam go w nosie! Delikatnie mówiąc, żeby nie zepsuć klimatu postu :)

piątek, 31 maja 2013

O tym jak to kobieta potrafi drugą kobietę zdenerwować

A dokładniej to wku*wić tylko nie chciałam, żeby tytuł od razu był tak brzydki. I dokładniej to mail od pewnej kobiety a nie ona sama. Ale do rzeczy... W poniedziałek zamówiliśmy Bombelkowi rowerek. Chcieliśmy, żeby to był taki prezent na dzień dziecka. I czekamy, czekamy i nic. Rowerka jak nie było tak nie ma. Kontaktu ze sprzedawcą żadnego bo co próbowałam się dodzwonić to jakaś znudzona życiem kobieta nagrana na sekretarce informowała mnie, że "ze względu na utrudniony kontakt telefoniczny prosimy o napisanie maila". Jak ją słyszałam to aż mnie trzęsło. No ale napisałam tego maila bo już mnie to zaczęło wpieniać tym bardziej, że będąc w biedronce zobaczyłam, że tam można teraz kupić rowerek podobny do tego co zamówiliśmy a my czekamy i się doczekać nie możemy. No i dziś dostałam maila z odpowiedzią. Że niby ONI pisali do mnie 28 maja. No kurwa dziwne. Bo jakoś NIC na mojej skrzynce NIE MA od nich. Zaproponowali że mogą wysłać za taką samą cenę rowerek taki sam tylko że z daszkiem albo że mogę poczekać do 12 czerwca aż mi wyślą taki jak zamawiałam. No i w tym momencie szlag mnie trafił. To ja czekam jak durna bo chcę zrobić dziecku prezent na dzień dziecka a ci w uja lecą. Napisałam, że rowerek ma być wysłany jeszcze dziś i niech już będzie ten z daszkiem. W końcu daszek odkręcany. Wielka mi różnica. Tak jakby to nie można było wysłać we wtorek takiego i zamieścić wyjaśnienie w paczce. Kurwa!!!  Wściekła jestem, że szok!

A tak się pięknie dzień zapowiadał. Słonko wyszło. Bombel radosny. Okna miałam myć nawet z radości. A tak to szlag wszystko trafił i już mi się nie chce. \
Publikuj!

środa, 29 maja 2013

Szczęście zapukało do drzwi...

... więc wpuściłam je do naszego mieszkania.
I tak mi dobrze. Ostatnio pisałam o zmianach. Trochę ich w moim życiu jest. Trochę zmieniam się ja. Trochę zmienia się moje otoczenie. Za oknem wciąż zmienia się pogoda :) ale dziś wszystko jest takie jak chce. Dziś. Bo nie wiem jak będzie jutro. Ale dziś postanowiłam być szczęśliwa.

Zmieniłam trochę styl ubierania się. Były więc i zakupy. Zaczęłam stawiać na kolory a nie tylko na to co szare albo bure i ponure. Czerwone balerinki są i czerwone paznokcie też. Gdzieś między wszystkimi ciuchami coraz częściej pojawiają się rzeczy krótkie, których kiedyś nienawidziłam. Spódniczki. Sukienki. Krótkie spodenki. Chyba najwyższa pora na takie zmiany.

Tylko finansowo wciąż mogłoby być lepiej. Ale nie narzekam. Bo przyszło rozliczenie. I tak jak już pisałam były zakupy więc jest dobrze. Jeszcze tylko więcej słońca i będzie super! :)

Ściskam!
I wybaczcie mi moją nieobecność. Ale gdy tylko jest na dworze troszkę słońca to nas w domu brak. No i z laptopem się mijam przez to. :)