z syna, bo: nauczył się pić z kubka niekapka (kojarzycie wodę smakową kubuś w butelce niekapku?), właśnie z takiej butelki nauczył się on pić. Co prawda trzeb mu jeszcze czasem łapki i butle w górze przytrzymać, ale ważne że już wie że z butelki trzeba pociągnąć a nie dmuchać powietrze do środka jak to robił na początku :)
z siebie samej, bo: zdałam egzamin zawodowy! Część teoretyczna na 70 i 75% a część praktyczna na 90%! Jak się o tym dowiedziałam to nie mogłam uwierzyć! A później skakałam ze szczęścia! Jupi udało się!
I nawet tata mój dziś powiedział, że "jestem z Ciebie dumny córa!". Czekałam na te słowa odkąd zaszłam w ciąże. Czekałam bo nie chciałam go zawieźć! I dziś z czystym sumieniem mogę sama sobie pogratulować. Bo dziś mam w ręku papierek ukończenia technikum, zdania matury i tytuł technika budownictwa a ponadto mam to co dziś jest dla mnie najważniejsze prawie roczny skarb! Jestem dziś MEGA SZCZĘŚLIWA!
ps. i dziś nie liczą się problemy bo przy tym wszystkim stały się dziś dla mnie takie malutkie... i nawet to, że zarejestrowałam się w biurze pracy i póki co tylko zasiliłam grono osób bezrobotnych w tym kraju jakoś wcale nie nastraja mnie negatywnie. Jutro ruszam w miasto w poszukiwaniu pracy. Wiem czego chcę w życiu i pomału będę do tego dążyć! Trzymajcie kciuki, może akurat się uda? :) Musi!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 września 2012
piątek, 10 sierpnia 2012
O spaniu, zakupach i wypadku
Jakoś brak mi ostatnio weny, chęci i natchnienia... wszystko mnie złości... czyżby znowu pms? eh. możliwe....
Bombelini faktycznie przestawił się już na jedną drzemkę w ciągu dnia. Wstaje rano po 7 koło 8. Rozrabiamy, idziemy na spacer, jemy oczywiście, bo Bombel teraz pochłania wszystko co mu w rączki wpadnie, a gdy już się wystarczająco zmęczymy obydwoje to On pada spać (zazwyczaj jakoś koło 12 albo parę minut po.) a mamuśka ma ok. 2 godzin na sprzątanie, zrobienie obiadu i jeśli starczy czasu na chwilę dla siebie. Później jest obiadek, zabawa, spacer, kolacja, kompanie, zabawa (ale już taka spokojniejsza), cycuś i z reguły koło 21 jest już w łóżeczku. Wtedy ja mogę sobie spokojnie usiąść i zrobić cokolwiek wiedząc, że przebudzi się tylko na karmienie i będzie spał dalej... Ostatnio jednak przez parę dni był problem bo zasypiał i budził się po ok. godzinie ze straszym płaczem i nie można go było uspokoić... jakieś pomysły na powód takiego zachowania? Tak dzisiaj myślałam i myślałam i wymyśliłam, że to może dlatego, że śpi tylko raz i za dużo wrażeń w dzień? Sama już nie wiem.
Dziś nabyliśmy też kolejną parę bucików. Jesteśmy bogatsi o nowe śliczne adidaski dla Bombeliniego. Białe z niebieskimi noskami i żółto-zielonymi wstawkami. Na cylepiec :) Buciki w sam raz na chłodniejsze deszczowe dni, których ostatnio nam pod dostatkiem no i mam nadzieję, że będą w sam raz na jesienne słoneczne dni. Musimy się też chyba zaopatrzyć w kalosze :) Bombel już wszędzie gdzie tylko może to śmiga. Co prawda na spacerkach za rączkę, i tylko parę kroczków pozwalam mu zrobić samemu (tak, boję się, że się wywróci i jako nadopiekuńcza mamuśka nie chcę do tego dopuścić:) ).
Tym bardziej, że ostatnio Bombel wyciął mi i mojemu tacie (czyt.dziadkowi) numer... a mianowicie byliśmy razem w jednym z supermarketów na zakupach. Tato wziął wózek ale z racji tego, że szybko zaczął się zapełniać produktami to postanowił, że przecież skoro Kacperek już chodzi, to może trzymać się wózka (mówie oczywiście o tym sklepowym:) )no i tak też zrobił, chwilę później gdy my staliśmy przy regale z jogurtami i zaabsorbowaliśmy się tym jakie by tu wybrać dosłownie przez sekundę odwróciliśmy wzrok od Kacpra i wózka a gdy spowrotem popatrzyliśmy na wózek - Kacpra nie ma. Patrzymy a on idzie sobie środkiem ścieżki między regałami zadowolony i jak nas zobaczył to jeszcze przyśpieszył kroczku ale szybko Go złapałam :) Na szczęście oddalił się tylko na dwa moje kroki od wózka więc był cały czas w zasięgu ręki. Dobrze, że sklep był prawie pusty i że Bombel się do regałów nie dopadł bo było by jeszcze "weselej". :)
Takie to nasze życie z Bombelkiem. Wesołe. On potrafi każdemu poprawić humor.
Kocham tego Mojego Bombelka nad życie!
ps. a wczoraj schodząc ze schodów z Kacprem na rękach spadłam z dwóch ostatnich schodków. Nie wiem jak ja to zrobiłam, patrzyłam na Niego chyba i mi się noga jakoś podwinęła... Jemu nic się nie stało, bo jak leciałam to zdążyłam go sobą zasłonić żeby się nigdzie nie uderzył i On spadł na mnie, za to ja tak krzywo stanęłam, że nie mogłam wstać a później cały wieczór, noc i dzisiaj boli mnie noga. Kostkę mam jakąś większą chyba (tak mi się wydaje) i choć nie jest opuchnięta to boli. Boję się, żeby mi się tam nic nie narobiło :( I w tym całym zdarzeniu to cieszę się tylko, że Kacprowi nic się nie stało...
Bombelini faktycznie przestawił się już na jedną drzemkę w ciągu dnia. Wstaje rano po 7 koło 8. Rozrabiamy, idziemy na spacer, jemy oczywiście, bo Bombel teraz pochłania wszystko co mu w rączki wpadnie, a gdy już się wystarczająco zmęczymy obydwoje to On pada spać (zazwyczaj jakoś koło 12 albo parę minut po.) a mamuśka ma ok. 2 godzin na sprzątanie, zrobienie obiadu i jeśli starczy czasu na chwilę dla siebie. Później jest obiadek, zabawa, spacer, kolacja, kompanie, zabawa (ale już taka spokojniejsza), cycuś i z reguły koło 21 jest już w łóżeczku. Wtedy ja mogę sobie spokojnie usiąść i zrobić cokolwiek wiedząc, że przebudzi się tylko na karmienie i będzie spał dalej... Ostatnio jednak przez parę dni był problem bo zasypiał i budził się po ok. godzinie ze straszym płaczem i nie można go było uspokoić... jakieś pomysły na powód takiego zachowania? Tak dzisiaj myślałam i myślałam i wymyśliłam, że to może dlatego, że śpi tylko raz i za dużo wrażeń w dzień? Sama już nie wiem.
Dziś nabyliśmy też kolejną parę bucików. Jesteśmy bogatsi o nowe śliczne adidaski dla Bombeliniego. Białe z niebieskimi noskami i żółto-zielonymi wstawkami. Na cylepiec :) Buciki w sam raz na chłodniejsze deszczowe dni, których ostatnio nam pod dostatkiem no i mam nadzieję, że będą w sam raz na jesienne słoneczne dni. Musimy się też chyba zaopatrzyć w kalosze :) Bombel już wszędzie gdzie tylko może to śmiga. Co prawda na spacerkach za rączkę, i tylko parę kroczków pozwalam mu zrobić samemu (tak, boję się, że się wywróci i jako nadopiekuńcza mamuśka nie chcę do tego dopuścić:) ).
Tym bardziej, że ostatnio Bombel wyciął mi i mojemu tacie (czyt.dziadkowi) numer... a mianowicie byliśmy razem w jednym z supermarketów na zakupach. Tato wziął wózek ale z racji tego, że szybko zaczął się zapełniać produktami to postanowił, że przecież skoro Kacperek już chodzi, to może trzymać się wózka (mówie oczywiście o tym sklepowym:) )no i tak też zrobił, chwilę później gdy my staliśmy przy regale z jogurtami i zaabsorbowaliśmy się tym jakie by tu wybrać dosłownie przez sekundę odwróciliśmy wzrok od Kacpra i wózka a gdy spowrotem popatrzyliśmy na wózek - Kacpra nie ma. Patrzymy a on idzie sobie środkiem ścieżki między regałami zadowolony i jak nas zobaczył to jeszcze przyśpieszył kroczku ale szybko Go złapałam :) Na szczęście oddalił się tylko na dwa moje kroki od wózka więc był cały czas w zasięgu ręki. Dobrze, że sklep był prawie pusty i że Bombel się do regałów nie dopadł bo było by jeszcze "weselej". :)
Takie to nasze życie z Bombelkiem. Wesołe. On potrafi każdemu poprawić humor.
Kocham tego Mojego Bombelka nad życie!
ps. a wczoraj schodząc ze schodów z Kacprem na rękach spadłam z dwóch ostatnich schodków. Nie wiem jak ja to zrobiłam, patrzyłam na Niego chyba i mi się noga jakoś podwinęła... Jemu nic się nie stało, bo jak leciałam to zdążyłam go sobą zasłonić żeby się nigdzie nie uderzył i On spadł na mnie, za to ja tak krzywo stanęłam, że nie mogłam wstać a później cały wieczór, noc i dzisiaj boli mnie noga. Kostkę mam jakąś większą chyba (tak mi się wydaje) i choć nie jest opuchnięta to boli. Boję się, żeby mi się tam nic nie narobiło :( I w tym całym zdarzeniu to cieszę się tylko, że Kacprowi nic się nie stało...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)