Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

Mega dumna

z syna, bo: nauczył się pić z kubka niekapka (kojarzycie wodę smakową kubuś w butelce niekapku?), właśnie z takiej butelki nauczył się on pić. Co prawda trzeb mu jeszcze czasem łapki i butle w górze przytrzymać, ale ważne że już wie że z butelki trzeba pociągnąć a nie dmuchać powietrze do środka jak to robił na początku :)
z siebie samej, bo: zdałam egzamin zawodowy! Część teoretyczna na 70 i 75% a część praktyczna na 90%! Jak się o tym dowiedziałam to nie mogłam uwierzyć! A później skakałam ze szczęścia! Jupi udało się!
I nawet tata mój dziś powiedział, że "jestem z Ciebie dumny córa!". Czekałam na te słowa odkąd zaszłam w ciąże. Czekałam bo nie chciałam go zawieźć! I dziś z czystym sumieniem mogę sama sobie pogratulować. Bo dziś mam w ręku papierek ukończenia technikum, zdania matury i tytuł technika budownictwa a ponadto mam to co dziś jest dla mnie najważniejsze prawie roczny skarb! Jestem dziś MEGA SZCZĘŚLIWA!

ps. i dziś nie liczą się problemy bo przy tym wszystkim stały się dziś dla mnie takie malutkie... i nawet to, że zarejestrowałam się w biurze pracy i póki co tylko zasiliłam grono osób bezrobotnych w tym kraju jakoś wcale nie nastraja mnie negatywnie. Jutro ruszam w miasto w poszukiwaniu pracy. Wiem czego chcę w życiu i pomału będę do tego dążyć! Trzymajcie kciuki, może akurat się uda? :) Musi!

piątek, 29 czerwca 2012

Dałam radę!

Gdy usłyszałam od wychowawczyni, że zdałam wszystko to po prostu oszalałam z radości :) Nie ważne, że słabo bo angielski na 44% pisemny, ustny na 47 %, matma 52%, polski pisemny 66% i ustny 60%, ważne że ZDANE! Jestem z siebie zadowolona i (troszeczkę) dumna, że mimo ciąży i całkiem innych zajęć i problemów podołałam sobie z tym wszystkim. Byłam i z Bomblem i udało mi się skończyć szkołę i zdać maturę. Cieszę się przeeee ogromnie <radocha> :)

A co do dzisiejszego dnia... naszej rocznicy... To pokażę Wam tylko zdjęcia i powiem tak: Pomimo wszystkich naszych kłótni przez cały ten rok, pomimo problemów i oporu jaki czasem stawiał zarówno Wu jak i ja sama, wciąż jesteśmy razem, wciąż się kochamy i wciąż chcemy być ze sobą do końca świata!

Kocham tego mojego Wu. On kocha mnie. Wiem to. I chcę spędzić z Nim resztę życia, pomimo wszystko.

I choć rocznica papierowa to u nas standardowo kwiaty i słodycze, by osłodzić sobie życie w tych złych momentach :D


ps. ciasta na chrzciny już prawie wszystkie zrobione, została tylko masa cukrowa do torta i finito. Jutro ostatnie porządki, układanie stołów i w niedzielę to już. A póki co mały śpi a ja sama na "polu bitwy" bo Wu. w pracy a rodzice z bratem na ognisku u brata narzeczonej i jej rodziny....

czwartek, 28 czerwca 2012

Przygotowania, przygotowania...

Cytrynowiec zrobiony, sernik limonkowy też, zaczęte też rafaello ale tylko po części bo już nie dałam rady dzisiaj... Udało się też nabyć eleganckie buciki dla Bombelka więc chyba już wszystko gotowe... Jutro "próba generalna" - zostaję w domu sama z Bomblem i jakimś cudem muszę zrobić torta, albo chociaż zacząć :) Mam nadzieję, że się uda :)

A dziś jest 3 i pół roku odkąd się poznaliśmy i jak później stwierdziliśmy trwa nasz związek... A jutro pierwsza rocznica ślubu. Wytrwaliśmy :)

A po za tym, jutro jadę odebrać świadectwo maturalne. Aż się boję. Mam jednak nadzieję, że uda mi się je odebrać chociaż z najsłabszymi wynikami... masakra, bo coś czuję, że nie będzie tak jak chcę :( A teraz już zmykam spać bo za kilka chwil północ :)

wtorek, 19 czerwca 2012

O egzaminie ciąg dalszy... + cała reszta

Dziś była część praktyczna i szczerze mówiąc wściekła jestem na siebie jak cholera. Nadproże (niektórym z Was pewnie nic nie mówi ta nazwa dlatego wyjaśnienie TUTAJ), projekt realizacji z wszystkimi możliwymi udziwnieniami, tj. policzeniem zbrojenia, zrobieniem kosztorysu, wyszczególnieniem robót w kolejności technologicznej itd... Niby nic wielkiego. Mogłoby się tak wydawać. A jednak, błędów można było narobić od groma no i oczywiście jakby mogło być inaczej... Ja musiałam je oczywiście porobić. Jestem na siebie wściekła. Nie mam pojęcia co dalej. Nie wiem czy zdam, jakoś nie jestem przekonana... A już za tydzień wyniki z matur podobno w piątek mają być... Sama nie wiem. Mieszane uczucia mam. Zła na siebie jestem. Wiem, że mogłam się lepiej postarać. Mogłam. Teraz już za późno.

Zastanawiam się co dalej... Skończyłam szkołę i.... ? Póki co w tym roku ze studiów nici. I to nie z winy Wu. Po prostu w domu jest z kasą różnie, chodzi tu również o kasę moich rodziców. A nie chcę wiecznie żyć na kredyt. Dlatego moje studia mogą jeszcze rok poczekać, tym bardziej, że nie wiadomo jak z tą moją maturą jak już mówiłam... Chciałabym jakąś pracę, ale najlepiej przez internet bo nie wyobrażam sobie co z Małym jak ja bym jakąś pracę dostała... Nie miałabym z kim go poprostu zostawić. Dlatego zastanawiam się nad tym jaką pracę przez internet można podjąć? Wiecie coś może o tym?

Wu. spisał się przez ostatnie dwa dni gdy zostawał z Małym :) Nie wiedziałam, że aż tak dobrze mu pójdzie. Co prawda miał wszystko przygotowane ale myślałam, że będzie gorzej. Tymczasem dali sobie radę i z tego co wiem to Mały miał wielką radochę, bawiąc się z Wu. A co u mnie i Wu.? Hm nie chce zbyt wiele mówić. Zaczynamy wszystko układać sobie. Zobaczymy co życie pokaże. Jak narazie za wiele Wam nie powiem :)

Ale powiem Wam za to, że ostatnie kilka dni na prawdę mam ochotę znaleźć sobie mieszkanie i iść na swoje jak to mówią. Z Bomblem i Wu. Chciałabym. Nabił mi głowę tym pomysłem i teraz tak myślę i myślę o tym i przestać nie mogę. Bo chciałabym. Naprawdę bardzo bym chciała...

poniedziałek, 21 maja 2012

O maturze z anglika i innych takich

Najważniejsze to, to, że ZDAŁAM! Udało się. I nie ważne że tylko na 47%, ja jestem zadowolona że mam to za sobą. Że pomimo wszystkiego co się przez ostatni rok działo dałam radę. Teraz tylko oby wyniki pisemnych były pozytywne i będę na prawdę mega szczęśliwa.
Nie powiem, że było łatwo, bo nie było. Wiem, że kilka osób odemnie z grupy nie zdało... Mi się jednak udało i radość mnie dziś nie opuszcza... :)
No prawie... Bo jest jedna sprawa o której chciałam z kimś pogadać, jednak musiałby być to ktoś kto naprawdę sprawę zna od podszewki a duuużo by tu opowiadać. Powiem tylko tyle, że chodzi o moją mamę. O jej wyjazdy do Niemiec konkretnie i o jej zachowanie, które nie powiem ale ostatnimi czasy bardzo mnie wkurza. No ale ja już chyba nic z tym nie zrobię, zresztą usłyszałam to nawet dzisiaj przez telefon... Szkoda.

niedziela, 20 maja 2012

O niedzieli, maturze i cieście z rabarbarem :)

Niedziela spędzona miło jak nigdy chyba. Najpierw pobudka z małym w łóżku, Wu. go przyniósł do naszego łóżka. Później kawa, zabawa z małym. Obiad. Spacer. Wu na rybkach a ja ciąg dalszy spacerku, zawędrowaliśmy na działkę. Mały spał. Ja rozłożyłam sobie leżak, książka w ręce i pierwszy raz od na prawdę bardzo dawna siedziałam, słuchałam spokoju który panuje na działce i wygrzewając się w słońcu mogłam poczytać. Rewelacyjne uczucie!
Jutro ostatnia część matur - angielski ustny. Boje się. Ale mam nadzieję, że jakoś zdam. I że reszta (pisemne) będą zdane. Chociaż na 30% ale żeby zdać. Trzymajcie kciuki jutro o 14.30 za mnie! :)

Ciasto z rabarbarem? Banalna rzecz i robię ją max 20minut. Najpierw w okrągłej blaszce (może być kwadratowa, jaka chcecie właściwie) układam biszkopty. Na to przygotowany chwilę wcześniej budyń waniliowy lub śmietankowy, tak żeby pokrył wszystkie biszkopty. Na to układam ugotowany rabarbar (gdy tylko zacznie się gotować to wyciągam go z wody, chodzi tylko o to żeby był miękki), dodaję też rodzynki. Rozrzucam po wyłożonym budyniu. Wszystko zalewam galaretką (i tu też już Wasz wybór jaką, ja pierwszym razem wybrałam agrestową a teraz cytrynową). Galaretka częściowo wpływa mi za każdym razem pod budyń, zostawiając niewielką ilość na wierzchu a reszta wsiąka w biszkopty, czyniąc je mega miękkimi i rozpływającymi się w ustach. Wszystko można posypać jeszcze np. czekoladą startą. Jak kto woli. Smacznego :)
Chętnie dodałabym zdjęcia jednak ciasto zostało już wchłonięte... więc może następnym razem ;)

poniedziałek, 14 maja 2012

Matura z polskiego, ustna!

Nie obyło się bez długiego czekania pod drzwiami, ale pierwszy raz od dwóch lat poczułam się dobrze w towarzystwie osób z mojej klasy. Pierwszy raz po tak długim czasie mogłam z każdym spokojnie, normalnie pogadać. Byli jacyś tacy poważni w końcu. Szczerzy. Można było pogadać jak z normalnymi ludźmi. Mile mnie zaskoczyli. Tym bardziej gdy weszłam na fb i zobaczyłam zaproszenie od osoby z którą nigdy w klasie nie gadałam i nie przepadaliśmy za sobą a tymczasem...dziś nawet zamieniliśmy ze sobą kila słów. Zwykłych słów. Jak przystało na 20latków. Normalnych.  Czekanie, czekanie, stres. Wielki stres. Każdy się wspierał. W końcu wybiła godzina wejścia. Nogi jak z waty. Nagła chrypka. Głos mi drżał. Powiedziałam, choć nie wszystko. Nie do końca tak jak chciałam. Zaczęły się pytania. Na większość odpowiedziałam, na niektóre jednak nie. Podziekowali. Wyszłam. Za chwilę usłyszałam wynik 12/20 punktów. 60%. ZDANE. to było najważniejsze, nie ważne na ile procent. Ważne, że zdane! Mega szczęśliwa byłam bo miałam wielkiego stresa! Byłam szczęśliwa!

Jednak mój dobry humor nie trwał długo.... gdy napisałam smsa do Wu. że zdałam, napisał tylko "super". żadnego gratuluje, żadnego ciepłego słowa. Nawet nie zapytał jak było. Nie zapytał na ile procent. Nic. Gdy wróciłam do domu, to w domu był tylko tata i Bombel. Zostałam z Bomblem a tata poszedł się przejść i wtedy wrócił Wu. Znów po piwie. 4dzień z rzędu. Nie mam już siły. Gdybyśmy mieszkali gdzieś sami, tylko we trójke już dawno spakowałabym się i pojechała z małym do rodziców. Ale mieszkamy właśnie z moimi rodzicami. Nie mam gdzie jechać. A nie mam już siły żeby z tym wszystkim walczyć. Powiedziałam mu, że jeszcze jeden raz, jedno wyjście z kolegami, jedno picie i pakuję jego rzeczy i niech idzie do rodziców albo do kumpli. Nie wiem jak będzie. Na prawdę nie mam już siły. Jest mi cholernie przykro. Smutno, że tak wygląda nasze życie. Nie takiego życia chciałam dla Bombla. Jestem tak cholernie bezradna i bezsilna. Nie wiem co mam robić żeby w końcu było dobrze...

czwartek, 10 maja 2012

Matur cz.3 i inne

 Co do matury z anglika to coś nie czuję, że będzie dobrze, a wręcz myślę że będzie kijowo. Eh coś mi się wydaje, że wielka kicha. Ale co się będę załamywać... takie jest życie. Raz lepiej, raz gorzej. Niektórzy też nie mają matury i żyją... Zobaczymy co czas pokaże...

***
Do poprzedniej notki zbieram jeszcze pytania. Macie jeszcze sporo do dopytania bo pytań dopiero kilka widziałam :) Dodam do tego też to, że zostałam wytypowana przez Siksowną do kolejnej zabawy, więc wszystkie odpowiedzi dam w jednym poście jak się uzbiera 50 pytań. A tymczasem te od Siksownej to:


1. Twój ulubiony przedmiot w czasach szkoły?
2. Najsmaczniejsza i najgorsza potrawa jaką jadłaś/eś?
3. Jakie sporty uprawiasz?
4. Ulubiona książka?
5. Co planujesz na wakacje?
6. Gdzie chciałabyś kiedyś pojechać w podróż życia?
7. Twój styl ubierania się?
8. Praca z marzeń?
9. Ulubione ciasto?
10. Ile czasu spędzasz dziennie na pielęgnacji w łazience?
11. Czy lubisz gotować?



Zasady:
-Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu
-Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście
-Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście
-Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś
-Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.

A ja typuję wszystkich którzy chcą, a moje pytania to:
1.Czy jest jakiś moment w Waszym życiu do którego chciałybyście wrócić?
2.Jaka jest Wasza ulubiona pora roku i dlaczego?
3.Ulubione zajęcie domowe?
4.Czego się boicie?
5.Ulubiony kwiat?
6.Czy żałujecie jakiejś decyzji w swoim życiu?
7.Co zrobiłabyś gdybyś wygrała w totka? :)
8.Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
9.Lubisz deszcz?
10.Ulubiona bajka?
11.Czy jesteś szczęśliwa?


Kto chce niech odpowiada :) A ja czekam i zbieram pytania wciąż, mam nadzieję, że szybko się one uzbierają i będę mogła Wam wszystko opowiedzieć.

środa, 9 maja 2012

Zabawa & ciąg dalszy pt. "matura"

50 pytań.
Dzięki Niebieskiej biorę udział w zabawie.
Zasady są proste:
1. Wklej logo zabawy.
2. Napisz kto cię otagował.
3. Otaguj dowolną ilość bloggerek, o których chcesz się czegoś dowiedzieć.
4. W komentarzu pod notką odpowiedz na 50 pytań zadanych przez czytelników. 




Do zabawy typuję: Zuzia i ZosiaSiksowna oraz Lesli.


Na pytania odpowiem w notce jak nazbiera się te 50pytań :) Mam nadzieję, że z żadnym pytaniem nie będzie problemu :) 


Co do cd pt."matura" to jutro ostatni egzamin pisemny - angielski... Jakoś tak nie pewnie się czuję... trzymajcie kciuki, jutro zdam relacje jak wrócę ze szkoły. 

wtorek, 8 maja 2012

Matur cz.2

Pomału się jakoś układa, według planu ;) Jakiego to nie zdradzę, ale na razie jest po mojej myśli. Nie będę nic więcej mówić, żeby czegoś nie popsuć.

Dziś kolejna część matur za mną. Matma, której jeszcze niedawno się tak bałam. Myślę, że nie będzie tragedii, wiem jednak, że nie będzie też rewelacji. Zadania zamknięte były według mnie proste. Jednak otwarte były takie średnie i tylko troszkę coś tam zrobiłam. Mam nadzieję, że będzie coś ok 50%, więcej nie chcę :D

A mały rozrabiak już coraz częściej wstaje sam, w łóżeczku już to nie jest dla Niego prawie żaden problem. Zaczął też sam siadać, trochę pokracznie mu to wychodzi ale ważne że się udaje. A w ostatnich dniach jest z Niego straszna przylepka, jak siedzimy razem z Wu. i z Nim na łóżku, to tak od jednego do drugiego się kręci i wspina się na Wu. i na mnie i jest taki słodziutki. Wczoraj też nauczył się cmokać i puszczać buźki. Cudo! ;) W takich chwilach chce się żyć!

piątek, 4 maja 2012

Język polski za mną.

Wczoraj można było zaśpiewać :
"Oj za dzień matura (o jejku co to będzie) 
Za godzinę 
Już niedługo, coraz bliżej - już za chwilę"


A dziś: 
"Znów za rok matura 
Za rok cały 
Już niedługo, coraz bliżej - za rok cały 
Już niedługo, coraz blizej - za rok cały "

No i pierwsza matura za mną. Matura z polskiego. Tematy do kitu, były Dziady oraz Lalka+Ludzie bezdomni. Wybrałam to drugie, chociaż z Ludzi bezdomnych nie wiedziałam kompletnie nic, nawet tej książki w ręku nie miałam. Ale wolałam to niż Dziady, których nigdy nie mogłam zrozumieć. W temacie, który wybrałam trzeba było porównać Izabelę Łęcką i Joannę Podborską. Coś tam napisane. A w pierwszej części był tekst dotyczący Wikipedii i standardowej encyklopedii i 14 zadań. 
Kolejna część we wtorek. Matematyka. Ale jak to mówią pierwsze koty za płoty. Oby było dobrze, oby do przodu. Mam nadzieję że tak będzie....


a na górze plakietka, która będzie nam towarzyszyć przez całość matur... :)

czwartek, 3 maja 2012

To już jutro.

Boję się przeogromnie. Proszę trzymać za mnie kciuki. MATURY czas zacząć...


Dzisiaj z rana była u nas burza. Mała. Popadało i tyle. Teraz pochmurno i brzydko. A mnie chce się tylko spać nic więcej. Tym bardziej, że mały dzisiaj zrobił nam pobudkę o 5:40 bo chciał się bawić... I padł dopiero teraz (tj.10:55). Padam na pyszczek.

środa, 2 maja 2012

Kartka od Lesli i o całej reszcie

Właśnie dostałam piękną kartkę od Lesli, dziękuję kochana bardzo mi się ona podoba ;* (swoją drogą kochana już któryś raz spotykam u Ciebie tego kwiatka i straaaasznie mi się on podoba, cóż to takiego?:) )

U mnie przed chwilką zbierało się na burzę, ale niestety znów grzeje i nie można wytrzymać w domu nawet a co dopiero na zewnątrz na tym słońcu gdzie zero wiaterku i duchota straszna... Masakra.

Z rodzicami coś tam się troszkę wyjaśniło, ale wciąż nie wiem co dalej... Wszystko pokaże czas.

Z Wu. no cóż, dziś już ok. Niedawno poszedł do pracy. Rano nie wiele rozmawialiśmy, ale powiedzmy, że "dzień jak codzień"... A ja wciąż liczę na to, że on kiedyś zrozumie co robi...

Mały bawi się grzecznie na podłodze. Wysypałam koło niego wszystkie możliwe zabawki i teraz On ogląda każdą z każdej możliwej strony, czasem z którąś pogada,  czasem woła "dadada" :) Coraz częściej próbuje "ruszyć" do przodu ale jeszcze mu to nie wychodzi, mam jednak nadzieję, że nastąpi to lada chwila ;)

Tymczasem zmykam, bo czytam w końcu lektury na swoją usną maturę. Najwyższy czas sobie napisać to co chciałoby się powiedzieć tam. Bo szczerze mówiąc to już dawno powinnam mieć to zrobione. A czas ucieka...

wtorek, 1 maja 2012

nie wiem co myśleć o tym wszystkim...

stoję pomiędzy nimi od zawsze, od zawsze robiłam za "pośrednika", który dążył do tego, żeby doszli do jakiegoś kompromisu, żeby się pogodzili. Teraz już sama nie wiem co mam robić. Ciężko mi stać pomiędzy nimi, w końcu ja już jestem dorosła i mam swoją rodzinę, oni też są dorośli, nawet bardzo. Czasem jednak wydaje mi się, że zachowują się jak dzieci i nie umieją znaleźć jakiegoś wspólnego dobrego dla wszystkich rozwiązania. Ona jest w niemczech. Ma inne wyobrażenia dotyczące pieniędzy, życia. On jest tu. Ma inne poglądy. Ciężko jest to zgrać "do kupy"... Ja już nie mam siły. Tłumaczyłam jej, że może jednak by ustąpiła, wróciła tu, poszła tu do pracy, ona i on, jakoś byśmy sobie poradzili i byłoby ok. Ale trudno to wytłumaczyć komuś kto żyje tam za inne pieniądze. Komuś, kto będąc na opiece pieniądze odkłada do kieszeni i nie płaci ani za czynsz, ani za "media", ani za jedzenie. Bo to wszystko ma "w pakiecie". A tu jednak jak się zarobi to trzeba większą część dać na rachunki odrazu... eh. Długa historia... Nie wiem, jak się skończy... Chciałabym, żeby doszli do ładu.

Wu. załatwił dzisiaj wolne, szybciutko, bo chciał iść z kumplem nad rzeke, na piwo, na ognisko itd. Szlag mnie trafia. Nie mam siły do niego. W dupie ma to, że ja mam maturę w piątek, że ktoś musi siedzieć z małym, żebym ja się mogła uczyć. W dupie ma wszystko. Ja też zacznę mieć. Do 10 mamy 100zł w portfelu, na jedzenie, na ich fajki, na moje dojazdy na maturę, na wszystko. Ciekawe jakim cudem ma nam starczyć. Mam to gdzieś. Niech się martwią inni teraz. Ja zaczynam mieć na wszystko "***". Tak jak inni.

Nie mam siły. Mam dość.
Chyba nigdy nie będzie tak jak kiedyś marzyłam...

dopisek:Wu. jakąś godzine temu wrócił do domu (tj.po 17), dzisiaj grzecznie i w sumie nieszkodliwie, bo już śpi. Właściwie to on jest nieszkodliwy po takich "wypadach na piwo",bo szybko zasypia i jedyne co mnie wkurza (oczywiście po za tym, że śmierdzi piwskiem no i że jest pijany) to, to że robi się strasznie "mądraliński" na wszystkie tematy,a tak to się czasem odezwać nie potrafi....  no a najbardziej mnie boli to, że traci tyle cennych chwil z małym. Tym bardziej, że sam wie jak to jest jak rodzice piją... przykre. Nie chcę, żeby kiedyś fundował małemu takiego dzieciństwa jakie sam miał i na pewno na to nie pozwolę.

sobota, 28 kwietnia 2012

MATURA!!!

...do tej pory żyłam sobie w błogiej nieświadomości, a ten dzień zbliża się z minuty na minutę. Bo tak na prawdę to zacznie się już w PRZYSZŁY PIĄTEK!!! Czyli zostało mi raptem 5 dni! 5! A ja się boję bo nic nie wiem. Najwyższy czas wziąć się ostro za powtórki. Właśnie dorwałam jakiś skrócony spis wszystkiego co się da. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Boję się strasznie!! Trzymajcie kciuki za mnie i życzcie mi powodzenia, bo jak na razie to ja sama w siebie nie wierzę...