Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzciny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzciny. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 lipca 2012
Chrzciny.
I już po. Kacper, Bogdan. 1.07.2012r. Chrzciny za nami. Był tort, kilku gości, dużo zamiesznia przed. Dziadkowie i rodzina Wu. nie wierzyła, że ciasta i tort to moje dzieło, więc myślę, że dałam radę :) Dziś zdjęć tylko trochę, bo zgrywane na szybko z jednego aparatu, muszę zgrać jeszcze ze swojego i może coś dodam :) Kacper w kościele chwile rozrabiał, chwile był grzeczny ale ogólnie daliśmy wszyscy radę. Był najstarszy i największy :) Kochany czort. Więcej jutro bo na dziś padam już na pyszczek, tym bardziej, że dopadło mnie lato, mam zapłakane oczy, z nosa mi się leje i ogólnie mam serdecznie dość, bo nie idzie nic zrobić... masakra.
sobota, 30 czerwca 2012
Powiem tylko tyle, to już jutro. Ja padam na pyszczek a jeszcze jutro mam trochę do zrobienia. Jak narazie większość już przyszykowana, stół sobie już czeka udekorowany (no prawie), miały być zdjęcia jednak padam na pyszczek. Jutro też nie wiem czy dam radę coś napisać... chyba, że jak już Wu. pójdzie do pracy na nocke i wszyscy się porozchodzą. No i zdjęcia też będą ;) Wystroju oczywiście, nie nasze :P Póki co całuję kochane i udanej niedzieli (oraz odrobiny chłodu życzę;) )
czwartek, 28 czerwca 2012
Przygotowania, przygotowania...
Cytrynowiec zrobiony, sernik limonkowy też, zaczęte też rafaello ale tylko po części bo już nie dałam rady dzisiaj... Udało się też nabyć eleganckie buciki dla Bombelka więc chyba już wszystko gotowe... Jutro "próba generalna" - zostaję w domu sama z Bomblem i jakimś cudem muszę zrobić torta, albo chociaż zacząć :) Mam nadzieję, że się uda :)
A dziś jest 3 i pół roku odkąd się poznaliśmy i jak później stwierdziliśmy trwa nasz związek... A jutro pierwsza rocznica ślubu. Wytrwaliśmy :)
A po za tym, jutro jadę odebrać świadectwo maturalne. Aż się boję. Mam jednak nadzieję, że uda mi się je odebrać chociaż z najsłabszymi wynikami... masakra, bo coś czuję, że nie będzie tak jak chcę :( A teraz już zmykam spać bo za kilka chwil północ :)
A dziś jest 3 i pół roku odkąd się poznaliśmy i jak później stwierdziliśmy trwa nasz związek... A jutro pierwsza rocznica ślubu. Wytrwaliśmy :)
A po za tym, jutro jadę odebrać świadectwo maturalne. Aż się boję. Mam jednak nadzieję, że uda mi się je odebrać chociaż z najsłabszymi wynikami... masakra, bo coś czuję, że nie będzie tak jak chcę :( A teraz już zmykam spać bo za kilka chwil północ :)
środa, 27 czerwca 2012
Chałupka już się błyszczy, zostanie tylko przetarcie kurzy i podług w sobotę, no chyba, że jeszcze się coś nabrudzi to się ogarnie. Umyte wszystkie okna, pięknie pachnie, wszystko pomyte, szkliwo się myje właśnie - jak to dobrze mieć zmywarkę :) Jutro zaczynam sobie piec, przynajmniej z wszystkim zdążę. Wszystko już kupione, poza ... Kacperkowymi butami. Ja już nie wiem co mam zrobić, żeby ten czort się przekonał do bucików do niedzieli i przede wszystkim skąd ja mam je wziąć bo jak na razie to u mnie w mieście nigdzie nie ma. Masakra. Będzie o dwie osoby mniej na chrzcinach ale to już chyba pisałam, że Wu. siostra nie da rady przyjechać, ani jedna ani druga... Wiem, że jest mu przykro... eh no cóż zrobić. Dziwna ta jego rodzinka...
A po za tym powiem Wam, że z tą łazienką to masakra. Najpierw musieliśmy zrobić tą instalację więc cały dzień nie było wody. A na następny dzień w ogóle w całym mieście nie było wody bo coś tam. Porażka.
Brzdąc coraz więcej chodzi przy meblach, grzejnikach i innych bzdetach. Coraz częściej próbuje się puszczać i postoi chwilę i robi klaps na pupkę. Słodziak mój, każdego dnia jak na Niego patrzę to nie mogę się oczom nadziwić jak On rośnie, zmienia się i staje się takim samodzielnym chłopczykiem :)
A po za tym powiem Wam, że z tą łazienką to masakra. Najpierw musieliśmy zrobić tą instalację więc cały dzień nie było wody. A na następny dzień w ogóle w całym mieście nie było wody bo coś tam. Porażka.
Brzdąc coraz więcej chodzi przy meblach, grzejnikach i innych bzdetach. Coraz częściej próbuje się puszczać i postoi chwilę i robi klaps na pupkę. Słodziak mój, każdego dnia jak na Niego patrzę to nie mogę się oczom nadziwić jak On rośnie, zmienia się i staje się takim samodzielnym chłopczykiem :)
niedziela, 24 czerwca 2012
Coraz bliżej... chrzciny.! + zabawa kolejna... + dopisek pt. kłopoty
To już w niedzielę! Więc pomału trzeba się rozkręcić z wielkim sprzątaniem, zakupami (już dziś... lista zrobiona taka, że hoho), no i w końcu pieczeniem i gotowaniem. Gotowania nie wiele, bo wymyśliliśmy tylko sałatki warzywne, bigos no i do tego wędliny, warzywa itp. A co do pieczenia to wynalazłam na necie i będą to moje testowe-popisowe mam nadzieję wypieki, a mianowicie: tort z bananami, sernik limonkowy, cytrynowiec i rafaello, dwa na słodko i dwa trochę mniej. Mam nadzieję, że będzie dobre i że gościom będzie smakowało i w ogóle. A być może będzie mniej osób bo nie wiadomo czy przyjedzie Wu. siostra jedna z niemiec i czy dadzą radę przyjechać jego dziadkowie od strony mamy.
Dzisiaj musimy jeszcze kupić buciki, tyle, że tu beż będzie problem bo ostatnio jak próbowaliśmy założyć małemu inne buciki to tak wierzgał i ściągał te buciki od razu, odpychał rączką jak tylko przyłożyło mu się bucika do nóźki, także nie wiem jak to będzie na tych chrzcinach, najwyżej będzie w garniturku i skarpetkach :) A i tak co do tego garniturka to zastanawiam się jak to będzie bo słyszałam, że ma być ponad 30 stopni... :/ Co prawda w kościele będzie chłodno na pewno, bo tak jest zawsze ale na zewnątrz... no nie wiem, nie wiem. Wolałabym, żeby nawet padało i było zimno niż ma być tak gorąco :)
A tak po za tym, czort szaleje, ostatnio tylko coś nie chce za bardzo jeść... nie wiem czy to przez ząbki, czy przez upały czy jeszcze coś innego? ale zrobi gryza albo dwa i nie chce więcej a później za to "zawiesza się" na cycku i jest zadowolony... Po za tym przechodzi chyba jakiś etap pt. "lęk separacyjny" bo wystaczy, że wyjdę z pokoju albo oddalę się na parę kroków to jest płacz i wołanie nia nia nie :) I woła za mną nia nia nie wiem czemu zamiast mama, choć mama zdarza mu się jak płacze już, że głodny i to wtedy tak przeciąga maaa maa :) Brzmi śmiesznie ale i słodko zarazem. Cudny jest. Kocham go każdego dnia coraz mocniej i nie wyobrażam sobie życia bez Niego.
A no i tak szybko jeszcze odpowiem na pytania od Agi:
DOPISEK
Ja nie wiem czy my jesteśmy do cholery jacyś pechowi czy ki czort? Wiecznie coś sie musi popsuć. Nie chcę tu przeklinać ale mam naprawdę serdecznie dość! Sąsiadom popsuł się bojler tak że do rur z zimna wodą leciał wrzątek! I akurat pech chciał, że u nas rozwaliło rury z zimną wodą w naszej łazience gdzie wszystkie rury przykryte są regipsem i kafelkami! Cholera jasna! Pół łazienki do zdemolowania i to oczywiście na nasz koszt bo nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności jakiejkolwiek! I to na kilka dni przed chrzcinami! Zajebiście! Niech ich wszystkich szlag trafi normalnie żyć się nie da! I weź się tu nie wnerwiaj i żyj spokojnie.
A na dodatek wczoraj pokłóciłam się z Wu. tylko, że nie chciałam o tym pisać bo myślałam, że się dzisiaj dogadamy ale on narazie jest w pracy i sama nie wiem jak to bd...
Normalnie zwariuje... :(
Dzisiaj musimy jeszcze kupić buciki, tyle, że tu beż będzie problem bo ostatnio jak próbowaliśmy założyć małemu inne buciki to tak wierzgał i ściągał te buciki od razu, odpychał rączką jak tylko przyłożyło mu się bucika do nóźki, także nie wiem jak to będzie na tych chrzcinach, najwyżej będzie w garniturku i skarpetkach :) A i tak co do tego garniturka to zastanawiam się jak to będzie bo słyszałam, że ma być ponad 30 stopni... :/ Co prawda w kościele będzie chłodno na pewno, bo tak jest zawsze ale na zewnątrz... no nie wiem, nie wiem. Wolałabym, żeby nawet padało i było zimno niż ma być tak gorąco :)
A tak po za tym, czort szaleje, ostatnio tylko coś nie chce za bardzo jeść... nie wiem czy to przez ząbki, czy przez upały czy jeszcze coś innego? ale zrobi gryza albo dwa i nie chce więcej a później za to "zawiesza się" na cycku i jest zadowolony... Po za tym przechodzi chyba jakiś etap pt. "lęk separacyjny" bo wystaczy, że wyjdę z pokoju albo oddalę się na parę kroków to jest płacz i wołanie nia nia nie :) I woła za mną nia nia nie wiem czemu zamiast mama, choć mama zdarza mu się jak płacze już, że głodny i to wtedy tak przeciąga maaa maa :) Brzmi śmiesznie ale i słodko zarazem. Cudny jest. Kocham go każdego dnia coraz mocniej i nie wyobrażam sobie życia bez Niego.
A no i tak szybko jeszcze odpowiem na pytania od Agi:
1. Kino czy teatr? - Kino
2. Klub czy domówka? - Domówka
3. Lato czy zima? - Zima
4. Gorące czy zimne? - To zależy co... :)
5. Komedia czy horror? - Zależy z kim :)
6. Góry czy morze? - Góry. I morze (ale jeśli może to najlepiej Włoskie!).
7. Groźba czy kara? - Groźba
8. Samochód czy tramwaj/autobus? - Samochód
9. Powietrze czy woda? - Woda
10. Cola czy sprite? - Sprite
11. Markowe czy nie? - Nie
Ja nie wiem czy my jesteśmy do cholery jacyś pechowi czy ki czort? Wiecznie coś sie musi popsuć. Nie chcę tu przeklinać ale mam naprawdę serdecznie dość! Sąsiadom popsuł się bojler tak że do rur z zimna wodą leciał wrzątek! I akurat pech chciał, że u nas rozwaliło rury z zimną wodą w naszej łazience gdzie wszystkie rury przykryte są regipsem i kafelkami! Cholera jasna! Pół łazienki do zdemolowania i to oczywiście na nasz koszt bo nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności jakiejkolwiek! I to na kilka dni przed chrzcinami! Zajebiście! Niech ich wszystkich szlag trafi normalnie żyć się nie da! I weź się tu nie wnerwiaj i żyj spokojnie.
A na dodatek wczoraj pokłóciłam się z Wu. tylko, że nie chciałam o tym pisać bo myślałam, że się dzisiaj dogadamy ale on narazie jest w pracy i sama nie wiem jak to bd...
Normalnie zwariuje... :(
środa, 13 czerwca 2012
o garniturze słów kilka.
Miało być bez garniturku... miały być spodenki+biała bawełniana koszulka+kamizeleczka. No właśnie miały. Tyle, że gdybym chciała to kompletować to wyszło by raz że drożej a dwa że nigdzie tak naprawdę nie mogłam znaleźć takich jak ja chciałam. A że ostatnio jak byłam na targu był gość który ma przeróżne ciuchy dla dzieci i pytałam się o ciuszki na chrzest i powiedział, że ma garniturki... No i przemyślałam to i w końcu się zdecydowałam. Kupiliśmy kremowy. Są spodenki+koszula+kamizelka+marynareczka. Wszystko jest z fajnego materiału (myślałam, że będzie jakiś sztywny a jest fajny w dotyku, taki milutki), w ładnym beżowym kolorze. Do tego jest jeszcze kaszkiet. Jednak jak mieżyliśmy dzisiaj to trochę za duży i spodenki też za długie. Ale spodnie zawsze można podwinąć. Zresztą to tylko do kościoła. Później i tak go w domu przebiorę. Bo w takim czymś to raczej za wygodnie by mu nie było na dłuższą metę... Zresztą zobaczymy jeszcze...
Po za tym mam pytanko: jakie macie spacerówki dla swoich brzdąców? Ja mam przerobiony wózek głęboki na spacerówkę, jednak mam okazję go sprzedać i upatrzyłam sobie wózek jak marzenie.Tylko, że jest trochę drogi. Ale jak mi się uda sprzedać ten co mamy to dołożę tylko trochę i mam nadzieję, że uda mi się go kupić bo tak się nakręciłam, że mówię Wam. A mówię tu o: TYM cudeńku. Strasznie mi się podoba bo ma koła takie jak mam w obecnym wózku no i rączka jest w całości a nie takie rogi jak w co poniektórych wózkach... A może same miałyście z nim styczność? Proszę o jakieś opinie...
A w poniedziałek i wtorek mam egzaminy zawodowe.! Boję się! :)
Po za tym mam pytanko: jakie macie spacerówki dla swoich brzdąców? Ja mam przerobiony wózek głęboki na spacerówkę, jednak mam okazję go sprzedać i upatrzyłam sobie wózek jak marzenie.Tylko, że jest trochę drogi. Ale jak mi się uda sprzedać ten co mamy to dołożę tylko trochę i mam nadzieję, że uda mi się go kupić bo tak się nakręciłam, że mówię Wam. A mówię tu o: TYM cudeńku. Strasznie mi się podoba bo ma koła takie jak mam w obecnym wózku no i rączka jest w całości a nie takie rogi jak w co poniektórych wózkach... A może same miałyście z nim styczność? Proszę o jakieś opinie...
A w poniedziałek i wtorek mam egzaminy zawodowe.! Boję się! :)
wtorek, 12 czerwca 2012
badanie krwi.
Byłam dzisiaj z malutkim na badaniu krwi, morfologia. Biedny tak płakał, że myślałam, że mi serducho pęknie. Nie lubię gdy On płacze... Gdy weszliśmy do przychodni było masa ludzi jednak ku mojemu zdziwieniu przepuścili nas i weszliśmy pierwsi. I równie szybko wyszliśmy i pojechaliśmy z powrotem do domku. Po 17 mamy iść po wyniki. Mam nadzieję, że będą dobre. Teraz śpi ale płacze przez sen, pewnie mu się ciągle przypomina ukłucie i to pobieranie :( bidulek.
Po za tym w planach dziś spacer bo pogoda w sam raz i w końcu nie pada. A jutro idziemy kupować ubranko na chrzest i po świecę chyba trzeba będzie się też wybrać :) I zacznie się "wielkie" przygotowywanie :)
No i mam wyniki. Powiedzcie mi tak mniej więcej MCV i MCH jak jest poniżej normy to..? Reszta jest w normie. Trzeba będzie się wybrać do lekarza z wynikami niech powie konkretnie czy jest się czym martwić...
Po za tym w planach dziś spacer bo pogoda w sam raz i w końcu nie pada. A jutro idziemy kupować ubranko na chrzest i po świecę chyba trzeba będzie się też wybrać :) I zacznie się "wielkie" przygotowywanie :)
No i mam wyniki. Powiedzcie mi tak mniej więcej MCV i MCH jak jest poniżej normy to..? Reszta jest w normie. Trzeba będzie się wybrać do lekarza z wynikami niech powie konkretnie czy jest się czym martwić...
poniedziałek, 4 czerwca 2012
o @, chrzcinach i innych
Bombel śpi. Wu w pracy. Mam chwilę dla siebie. Tylko, że od kilku dni bolał mnie brzuch i... okazało się, że małpa się pokazała. A tak mi było bez niej dobrze... eh trzeba się będzie znów przyzwyczaić.
Przeglądam sobie różne strony z przepisami na ciasta, ciasteczka itp na chrzciny. I im więcej przeglądam tym bardziej głupieję bo chciałabym zrobić tak wiele ale wiem że to nie ma najmniejszego sensu. A po za tym kto to wszystko później będzie podawał itd? Musi być proste, szybkie i smaczne. Coś tam już jest w planach. Zobaczymy czy się uda.
Co do poprzedniej notki. Na policję nic nie będziemy zgłaszać. Klucze się znalazły. Tamte rzeczy podobno ma ktoś z tych co byli na ognisku, tylko że Wu teraz nie ma kiedy po to iść bo pracuje a ja za tym biegać nie będę. Dziś wyrobiliśmy tylko duplikat karty do telefonu żebym miała z nim jakiś kontakt. Wczoraj dostał wieczorem kolejną zjebkę zobaczymy czy poskutkuje. Ma się ogarnąć. Dałam mu pewien czas do namysłu. Mam nadzieje, że zrozumie co nieco. Brak mi słów na tego mojego chłopa czasem. Głupota. Nic więcej.
Przeglądam sobie różne strony z przepisami na ciasta, ciasteczka itp na chrzciny. I im więcej przeglądam tym bardziej głupieję bo chciałabym zrobić tak wiele ale wiem że to nie ma najmniejszego sensu. A po za tym kto to wszystko później będzie podawał itd? Musi być proste, szybkie i smaczne. Coś tam już jest w planach. Zobaczymy czy się uda.
Co do poprzedniej notki. Na policję nic nie będziemy zgłaszać. Klucze się znalazły. Tamte rzeczy podobno ma ktoś z tych co byli na ognisku, tylko że Wu teraz nie ma kiedy po to iść bo pracuje a ja za tym biegać nie będę. Dziś wyrobiliśmy tylko duplikat karty do telefonu żebym miała z nim jakiś kontakt. Wczoraj dostał wieczorem kolejną zjebkę zobaczymy czy poskutkuje. Ma się ogarnąć. Dałam mu pewien czas do namysłu. Mam nadzieje, że zrozumie co nieco. Brak mi słów na tego mojego chłopa czasem. Głupota. Nic więcej.
poniedziałek, 28 maja 2012
Jakiś taki leniwy ten dzień. W nocy dobry sex trochę poprawił relacje. Wcześniej był masaż. Zasłużony, tego mi było trzeba :) Bombel dokazywał od rana, nauczył się wstawać przy wszystkim co się da i teraz trzeba go naprawdę bardzo pilnować i chodzić krok w krok za nim :) po za tym wędrował dzisiaj za mną po całym domku jak sprzątałam i jak poszłam z pokoju do kuchni to patrzę a On zaraz za mną śmiga. Spryciula moja mała. Był spacerek. Później obiadek, kluseczki śląskie z sosem i mięskiem. Mniam. Tylko czerwonej kapusty mi brakowało :) Padał chwilę deszcz. A popołudnie jakieś takie spokojne. Z małym na łóżku i podłodze. Spokojnie. W końcu
aaa no i już próbowałam ustawiać stoły, żeby zobaczyć czy i jak to będzie na chrzcinach wyglądać no i czy się pomieścimy wszyscy. CUDEM się zmieścimy. Na styk. 17osób ma być no i 16 się mieści a 17to Kacperek więc i tak pewnie będzie u kogoś na rękach albo na podłodze się będzie bawił bo wątpię że długo wytrzyma tak na rękach u każdego tym bardziej przy stole gdzie wszystko go ciekawi i pewnie będzie wszystko ściągał :) Obrusy są. Świece są. Zastawa jest. Krzesła się skombinuje. Teraz trzeba tylko wymyślić dokładne menu, obmyślić jakiego torta robimy, kupić ciuchy dla Kacperka, dla mnie i Wu koszule :) bo reszta jest. Kwiaty na stół, bo tak chcę. I chyba mamy wszystko.
aaa no i już próbowałam ustawiać stoły, żeby zobaczyć czy i jak to będzie na chrzcinach wyglądać no i czy się pomieścimy wszyscy. CUDEM się zmieścimy. Na styk. 17osób ma być no i 16 się mieści a 17to Kacperek więc i tak pewnie będzie u kogoś na rękach albo na podłodze się będzie bawił bo wątpię że długo wytrzyma tak na rękach u każdego tym bardziej przy stole gdzie wszystko go ciekawi i pewnie będzie wszystko ściągał :) Obrusy są. Świece są. Zastawa jest. Krzesła się skombinuje. Teraz trzeba tylko wymyślić dokładne menu, obmyślić jakiego torta robimy, kupić ciuchy dla Kacperka, dla mnie i Wu koszule :) bo reszta jest. Kwiaty na stół, bo tak chcę. I chyba mamy wszystko.
środa, 23 maja 2012
Chrzciny...
...zaplanowane. Do tej pory czekaliśmy na chrzestnych, aż będzie można ich zgrać wszystkich na jedną datę. W końcu się udało 1 lipiec 2012. godzina 14.00. Zaplanowane i nie do odwołania!
Choć i tak były schody bo jednak nie może to być żadna z sióstr Wu. bo niestety jedna nie da rady przyjechać z Niemiec a ta co dała radę i będzie to jest rozwódką i to jakieś tam problemy z tym są. Więc będzie mój brat i Wu kuzynka. Inaczej się nie da. Szkoda no ale chyba nic z tym nie zrobimy.
Teraz w mojej głowie jest jeden wielki mętlik i przerażenie widać w oczach. Chrzciny miały być małe... będzie 14osób. Zrobimy je w domu u nas. No i tu się zaczyna, bo przedewszystkim brak mi paru krzeseł :), kolejny problem to to, że trzeba wymyślić jakie ciasta, co do jedzenia itd. No i przedewszystkim... W co mam ubrać Bombla i siebie przy okazji. Ja jeszcze coś tam znajdę chyba na siebie. A Bombel? W co ubierałyście swoje dzieci? Albo w co ubrałybyście chłopca? Szczerze mówiąc nie mam pojęcie bo w lipcu pewnie będzie gorąco ale w kościele jest zimno i nie mam pojęcia w co mam go ubrać tak żeby go nie przegrzać, żeby nie zmarzł i na dodatek jeszcze żeby było mu wygodnie.
aaaaa..... OBŁĘD!
A na dodatek moja mama nie może wysłać kasy z Niemiec do nas i nie wiem co teraz... lipa straszna! I nie wiem czemu nie może tego wysłać tak jak jej tłumaczyłam.... dziwne.
Choć i tak były schody bo jednak nie może to być żadna z sióstr Wu. bo niestety jedna nie da rady przyjechać z Niemiec a ta co dała radę i będzie to jest rozwódką i to jakieś tam problemy z tym są. Więc będzie mój brat i Wu kuzynka. Inaczej się nie da. Szkoda no ale chyba nic z tym nie zrobimy.
Teraz w mojej głowie jest jeden wielki mętlik i przerażenie widać w oczach. Chrzciny miały być małe... będzie 14osób. Zrobimy je w domu u nas. No i tu się zaczyna, bo przedewszystkim brak mi paru krzeseł :), kolejny problem to to, że trzeba wymyślić jakie ciasta, co do jedzenia itd. No i przedewszystkim... W co mam ubrać Bombla i siebie przy okazji. Ja jeszcze coś tam znajdę chyba na siebie. A Bombel? W co ubierałyście swoje dzieci? Albo w co ubrałybyście chłopca? Szczerze mówiąc nie mam pojęcie bo w lipcu pewnie będzie gorąco ale w kościele jest zimno i nie mam pojęcia w co mam go ubrać tak żeby go nie przegrzać, żeby nie zmarzł i na dodatek jeszcze żeby było mu wygodnie.
aaaaa..... OBŁĘD!
A na dodatek moja mama nie może wysłać kasy z Niemiec do nas i nie wiem co teraz... lipa straszna! I nie wiem czemu nie może tego wysłać tak jak jej tłumaczyłam.... dziwne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
