No i stało się nieuniknione : Jagoda i Agata wytypowały mnie do zabawy. No więc dowiecie się kolejnych 7 faktów z mego życia (jakby te 100 było mało:P ). Ciężko mi coś wymyślić ale się postaram... A teraz:
Zasady zabawy:
-podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
-pokazać nagrodę na swoim blogu
-ujawnić 7 faktów o sobie lub swoim życiu
-nominować kolejne 15 blogów, które na to zasługują
-poinformować blogerów o nominacji.
Podziekować już podziękowałam, nagrodę pokazuję, teraz czas się trochę uzewnętrznić, choć z tym właśnie największy problem, ale do dzieła:
1. Codziennie "pracuję" nad swoją cierpliwością. Przeważnie całe dnie z Bombelkiem spędzam sama a to czasami nieźle daje "w kość". Jednak jeśli chodzi o moją cierpliwość do Wu. to jest bardzo ograniczona :)
2.Nie lubię się spóźniać i nie lubię jak ktoś się spóźnia. Wolę być 5 minut za wcześnie niż 1 minutę za późno.
3. Czasem "walczę" sama ze sobą o to co mam robić w danej chwili. Tyczy się to zarówno czasu wolnego - wybrać książkę czy blogi - ale i czasu kiedy muszę zrobić obiad i jednocześnie zająć się Bombelkiem itp. Źle mi z tym bo chciałabym mieć czas na wszystko....
4. Marzy mi się remont kuchni... Jednak u nas z kredytem ciężko bo Wu. ma póki co marną historię kredytową, ja nie mam pracy a na pieniążki z innego źródła nie ma co liczyć, no bo skąd... Ostatnio było już bardzo blisko do tego remontu ale się nie udało i z tym też mi źle.
5. Pomimo, że dzieciństwo wspominam na prawdę bardzo pozytywnie to jednak zawsze jak byłam mała to mówiłam sobie, że zrobię wszystko żeby moje dziecko miało lepiej niż ja. Czy mi się to udaje? Nie wiem. Mam nadzieję że tak.
6. Zawsze jak muszę coś wyprasować (a prasuję raczej tylko Bombelkowe ciuchy a z naszych to tylko takie na wyjście szczególne bo tak to mi się nie chce...) to bardzo długo się do tego zbieram. Nie lubię prasować. Dla mnie to strata czasu... :/
7. Szczerze nienawidzę kumpli mojego Wu. Najchętniej to wysłałabym ich w kosmos :)Uf. Udało się i chyba nie było tak źle. Nominuję tych którzy chcą bo sama nie wiem kto brał już udział a kto nie :)
Uf. Udało się i chyba nie było tak źle. Nominuję tych którzy chcą bo sama nie wiem kto brał już udział a kto nie :)
cholera coś mi się stało z czcionką i nie wiem o co chodzi i nie umiem tego zmienić... :/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wu.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wu.. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 24 stycznia 2013
piątek, 28 grudnia 2012
Strach ma wielkie oczy
Dziś przeżyłam chwile grozy... a mianowicie: siedzimy sobie wieczorem z Wu. w pokoju, on na kanapie a ja na podłodze oparta o kanapę, akurat sobie siadłam a mały poleciał do dziadka do pokoju, który jakieś 10minut wcześniej był w piwnicy. Mały jak to zwykle robi zaczął biegać od dziadka do nas do pokoju, a że paputki ma takie ze sztywną podeszwą to go słychać jak tupta no i śmiechu przy tym co niemiara zawsze. Ostatnio jednak wszedł w etap "jakby tu otworzyć drzwi?" Począwszy od drzwi do łazienki - tam klamka najniżej i tam najczęściej trenuje, poprzez te do pokoi i kuchni i na klamce od drzwi wejściowych do mieszkania kończąc. No i tu właśnie czas się dla mnie zatrzymał a serce stanęło w gardle. Ciemo już było i chyba całe szczęście. Mój tata jak wrócił z tej piwnicy obładowany słoikami to zatrzasnął drzwi tylko i zapomniał ich na zamek zamknąć. A mały gdy tak biegał i biegał nagle coś mu się przypomniało (z reguły nie podchodzi do drzwi wyjściowych, chyba że w przedpokoju świeci się światło-tu się nie świeciło-albo jak ktoś przyjdzie/wyjdzie no i oczywiście jak wychodzimy gdzieś) podbiegł do drzwi i chwycił za klamkę a drzwi się otworzyły. Minęła chwilka zanim do mnie dotarło, że Bombel jakoś ucichł a przecież DRZWI SIĘ OWTORZYŁY OD MIESZKANIA. Ja na równe nogi i bieg do przedpokoju, za mną Wu. Mały stał przed otwartymi drzwiami za którymi było ciemno chyba w większym szoku niż my sami, że udało mu się drzwi otworzyć no i że się otworzyły (zawsze jak naciskał klamkę to drzwi były zamknięte). Wzięłam go na ręce. Mocno przytuliłam. Powiedziałam, że nie wolno tak otwierać drzwi i poszliśmy się bawić. Później znów biegał od nas do dziadka itd jednak do drzwi wyjściowych już nie podchodził. Dziadek też się wystraszył oczywiście. Też utulił wnusia. Nieźle się tłumaczył później a przecież wcale na niego nie krzyczałam, tylko upomniałam żeby zawsze sprawdzał czy zamknął drzwi. Wiem, że każdemu to się mogło zdarzyć, bo nawet ja jak wychodzę wyrzucić śmieci a mały zostaje z dziadkiem czy z Wu to przecież nie za każdym razem drzwi zamykam na tak krótko na klucz. Jednak zawsze wtedy jestem ja albo ktoś z nim. Na szczęście nic się nie stało ale stracha miałam mega. Masakra.
A tak po za tym to nic ciekawego... Małego od wczoraj męczy jakieś katarzysko wstrętne. Chyba w święta podłapał jak byliśmy u cioci to tam był mojego kuzyna syn i jakiś taki właśnie smarkaty był. Teraz i moja bidulka mała się męczy. Walczymy z choróbskiem i się nie damy :)
A święta, jak to święta. Zleciały tak szybko, że nawet nie wiem kiedy.... atmosfera jak co roku... średnia. tylko radość i uśmiechy Kacpra sprawiały te święta magicznymi. Prezenty skromne ale cieszyły wszystkich więc chyba jest ok. :)
A jutro.... a właściwie to można liczyć nawet dziś... 4lata razem.... :)
A tak po za tym to nic ciekawego... Małego od wczoraj męczy jakieś katarzysko wstrętne. Chyba w święta podłapał jak byliśmy u cioci to tam był mojego kuzyna syn i jakiś taki właśnie smarkaty był. Teraz i moja bidulka mała się męczy. Walczymy z choróbskiem i się nie damy :)
A święta, jak to święta. Zleciały tak szybko, że nawet nie wiem kiedy.... atmosfera jak co roku... średnia. tylko radość i uśmiechy Kacpra sprawiały te święta magicznymi. Prezenty skromne ale cieszyły wszystkich więc chyba jest ok. :)
A jutro.... a właściwie to można liczyć nawet dziś... 4lata razem.... :)
piątek, 14 grudnia 2012
Pachnie świętami, brzmi wspomnieniami...
Leżę w pachnącej świeżej pościeli, uwielbiam ten zapach i zapach wlatującego do pokoju mroźnego powietrza zza okna...
Popełniłam dzisiaj pierwszego w swoim życiu piernika... teraz czeka na swój dzień czyli na święta. Pachniał obłędnie. Zarówno w trakcie przygotowania jak i zaraz po wyciągnięciu z pieca. Mieszanka cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, jałowca i czarnego pieprzu - mistrzostwo świata!
Bombelini śpi, Wu. właśnie wrócił z pracy, w uszach brzmi FOKUS...
Popełniłam dzisiaj pierwszego w swoim życiu piernika... teraz czeka na swój dzień czyli na święta. Pachniał obłędnie. Zarówno w trakcie przygotowania jak i zaraz po wyciągnięciu z pieca. Mieszanka cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, jałowca i czarnego pieprzu - mistrzostwo świata!
Bombelini śpi, Wu. właśnie wrócił z pracy, w uszach brzmi FOKUS...
Tak brzmiały nasze początki... wzięło mnie na wspomnienia... Pamiętam jak razem słuchaliśmy jego kawałków leżąc wtuleni w siebie w ciemnym pokoju... Liczyło się tylko to że mamy siebie obok. Dziś tak wiele się zmieniło, ale te rytmy wracają mi tamte chwile... potrzebuję ich... dają mi wiarę w to, że Wszystko Będzie Dobrze.... Musi.!
sobota, 1 grudnia 2012
Mały Mądrala!
Mój Mały Mądry Synuś! Dziś pierwszy raz SAM wszedł na krzesło. Przepraszam... najpierw mnie z niego zgonił, a dopiero później wszedł SAM na krzesło nie pozwalając mi go nawet trzymać :) Byłam w wielkim szoku! Jestem do teraz. A to dlatego, że krzesła są wyższe niż nasze łóżko, na które ma problem z wejściem ale jednak z krzesłem sobie świetnie poradził. Ciekawe czy jutro powtórzy swoje wyczyny? :)
Mówiłam już też, że z każdym dniem coraz więcej rozumie? Czasem siada w przedpokoju i wyciąga buty swoje albo moje i jak się go pytam co on chce to pokazuje mi na drzwi i macha "papa" rączką. Jak chce coś dostać to stoi i pokazuje na to paluszkiem i "gada" coś po swojemu. W większości rzeczy to tylko ja go rozumiem, no ale cóż poradzić - mama jest niezastąpiona :) Mała mądrala mi rośnie!
A czy mówiłam, że Wu. od tygodnia ma urlop? I jeszcze tydzień będzie w domu? A ja już mam dość...? Ehh.... masakra z tym moim chłopem.!
A i nie wiem czy Wam się chwaliłam, że tata w końcu dostał pracę? I on i ja jesteśmy mega szczęśliwi! Ja jestem z Niego dumna! Cieszę się, że chociaż z tym mu się udało!
A od dzisiaj zamierzam prowadzić domowy budżet :) Przez cały listopad pisałam sobie w zeszycie ile codziennie wydaję... wyszła naprawdę niezła sumka. Teraz mam zamiar zrobić to na kompie w trochę innej formie. Zobaczymy jak to wyjdzie :) W końcu ktoś musi kontrolować wydatki, bo inaczej przy naszych możliwościach to "z torbami byśmy poszli" :D hehe. Tak więc idę coś kombinować w "ukochanym" excelu...
Mówiłam już też, że z każdym dniem coraz więcej rozumie? Czasem siada w przedpokoju i wyciąga buty swoje albo moje i jak się go pytam co on chce to pokazuje mi na drzwi i macha "papa" rączką. Jak chce coś dostać to stoi i pokazuje na to paluszkiem i "gada" coś po swojemu. W większości rzeczy to tylko ja go rozumiem, no ale cóż poradzić - mama jest niezastąpiona :) Mała mądrala mi rośnie!
A czy mówiłam, że Wu. od tygodnia ma urlop? I jeszcze tydzień będzie w domu? A ja już mam dość...? Ehh.... masakra z tym moim chłopem.!
A i nie wiem czy Wam się chwaliłam, że tata w końcu dostał pracę? I on i ja jesteśmy mega szczęśliwi! Ja jestem z Niego dumna! Cieszę się, że chociaż z tym mu się udało!
A od dzisiaj zamierzam prowadzić domowy budżet :) Przez cały listopad pisałam sobie w zeszycie ile codziennie wydaję... wyszła naprawdę niezła sumka. Teraz mam zamiar zrobić to na kompie w trochę innej formie. Zobaczymy jak to wyjdzie :) W końcu ktoś musi kontrolować wydatki, bo inaczej przy naszych możliwościach to "z torbami byśmy poszli" :D hehe. Tak więc idę coś kombinować w "ukochanym" excelu...
sobota, 18 sierpnia 2012
o nominacji słów kilka...
Na wstępie chciałam podziękować czytaczom za ujawnienie się :). Cieszę się, że jesteście tu ze mną, gdy trzeba to wspieracie, gdy trzeba opierdzielicie a gdy trzeba lub nie to po prostu że jesteście :*
Zostałam już wytypowana przez A. oraz JMJ odznaczeniem Versatile Blogger, za co bardzo dziękuję :)
W zamian mam napisać 7 rzeczy których o mnie nie wiecie, więc... :
Zostałam już wytypowana przez A. oraz JMJ odznaczeniem Versatile Blogger, za co bardzo dziękuję :)W zamian mam napisać 7 rzeczy których o mnie nie wiecie, więc... :
Uno: Mam tatuaż. Literkę "W" w miejscu dostępnym tylko dla Wu oczywiście. Zrobiona trzy tygodnie po tym jak się poznaliśmy z Wu. Dodatkowo moi rodzice o tym nie wiedzieli, mama dowiedziała się dopiero gdy była ze mną na badaniu podczas ciąży i przy usg zobaczyła, tata nie wiem czy wie do dziś (jeśli mama mu powiedziała to wie, jeśli nie to jest nieświadom:).)
Due: Bombeliński NIE BYŁ wpadką jak myślą co poniektórzy... Niech cały świat się dowie: Bombel był moim świadomym wyborem! Może nie do końca wyborem Wu. Za to ja chciałam bardzo mieć dziecko, od pewnego czasu z Wu o tym rozmawialiśmy i on był zdania, że "chce ale jeszcze nie teraz". A ja postanowiłam, że WŁAŚNIE TERAZ W TYM MOMENCIE! I stało się... Wu. został "zgwałcony" ale nie miał nic przeciwko :) Chciał.! Nie jeden raz śmialiśmy się z tego, że niby go "zgwałciłam". Ale taka prawda. Chciałam, mam, jestem przeszczęśliwa w związku z tym.
Tre: Gdy Wu. zaczął do mnie pisać a ja nie wiedziałam kto to, bo kompletnie nie kojarzyłam go z imienia i nazwiska nie chciałam z nim pisać... Dopiero gdy po jakimś miesiącu czy półtora wrzucił swoje fotki na nk ja się do Niego odezwałam, bo gdy zobaczyłam go na zdjęciach pomyślałam sobie "On MUSI być mój". No i jest aż do dziś :). Później mi to wypominał, że nie chciałam do niego pisać bo nie wiedziałam jak wygląda.
Quatro: Nasz związek liczyliśmy od drugiego dnia kiedy się spotkaliśmy. Pierwszy raz widzieliśmy się 28 grudnia 2008 a związek liczymy od 29 grudnia 2008 roku. Wtedy spędziliśmy prawie cały dzień razem. Było siedzenie nad jeziorem, grzanie rączek pod Jego kurtką, ognisko rozpalone specjalnie dla mnie i dłuuugie pocałunki (przyznał się, że nie mógł mi się oprzeć:D ). Od tamtej pory nierozłączni (było tylko kilka dni przez te ponad trzy lata że się w ogóle nie widzieliśmy...)
Cinque: Przez swoich "chłopaków" straciłam dwie "przyjaciółki". Pierwszą przez mojego pierwszego "poważnego" chłopaka... a drugą przez... Wu. Tak, tak. Przez Wu. Nie pytajcie dlaczego wybrałam Wu. a nie przyjaźń bo to bardzo długa historia... Podobnie jak w tym pierwszym przypadku.
Sei: Zawsze miałam "fisia" na punkcie zeszytów, książek i innych przyborów szkolnych. Zazwyczaj gdy zaczynały się wakacje to ja po dwóch tygodniach "tęskniłam" już za szkołą :D Uwielbiałam kupować zeszyty i książki. Podpisywać je i ... czytać! Tak, właśnie. Zazwyczaj zanim zaczął się wrzesień, większość książek szkolnych miałam już dobrze przejrzanych i wiedziałam gdzie co i jak. I nie żeby mnie ktoś do tego zmuszał. Ja tak sama z siebie. Nie wiem skąd mi się to brało.... Po prostu taka już jestem. A teraz... brakuje mi tego! Nie mogę już kupować książek ani zeszytów bo od września już nie będzie szkoły... aaa gdy to sobie uświadomiłam w serduchu poczułam lekkie ukłucie i ... smutek.!
Sette: Gdy kończyłam podstawówkę byłam na "zielonej szkole" we Włoszech. Północne Włochy. Te "lepsze", "bogatsze", "inteligentniejsze". Gdy zaczęły się wakacje pojechałam na dwa miesiące do ... WŁOCH. Do moich rodziców, którzy akurat tam pracowali wtedy obydwoje i chcieli dzieciom zafundować taką atrakcję. Były to dwa miesiące we Włoszech południowych. Tych "biedniejszych", "mafijnych". Wtedy pokochałam ten kraj całym sercem. Bardzo chciałabym tam wrócić. Włochy to długa historia na osobną notkę. Uwielbiam sobie przypominać ten czas kiedy tam byłam i bardzo żałuję, że mam stamtąd tylko kilka zdjęć. Cała reszta jest w pamięci... Kocham ten kraj, język, tamtejsze obyczaje, jedzenie no wszystko, wszystko.... Stąd też "odliczanie" po włosku :)
Za pewne znalazło by się jeszcze kilka rzeczy ale coś muszę zostawić w zanadrzu, żeby móc Was zaskoczyć jeszcze innym razem ;) Teraz nominuję: Niebieską, Bajkę, Katię, Karolcię, Żabkę, Iną oraz Siksowną no i wszystkich, którzy chcą się w to bawić :*
Na dziś to chyba starczy bo i tak macie co czytać ;) Już niedługo obiecuję naskrobać tu kilka słów o Bombelku i kilku innych sprawach bo trochę się widzę tego nazbierało :) :*
wtorek, 31 lipca 2012
Cytrynowy torcik, spacer i małe sprostowanie.
Wczoraj mnie naszło... znów dorwałam się w kuchni do słodkiego... nie było mnie z półtora godziny. Półtora godziny sama z tym wszystkim... kręciłam, gotowałam, studziłam, mieszałam, gniotłam, kroiłam itd. Wyszło to co wyszło... czyli to co prezentuje się na zdjęciach. Mega duże, mega pyszne.! I wcale nie mega słodkie. Bo to cytrynowiec tylko że w tortownicy :) dlatego taki duży. A drugie cacko to zwykły placek jogurtowy ze śliwkami. Też pychota, najlepszy był jeszcze wieczorem na ciepło.
A tak po za tym to chciałam Was zabrać troszkę do naszego miasteczka... Pokazać kilka miejsc, które bardzo często z Bomblem odwiedzamy. I po kolei: jest fontanna w parku, koło jednej z firm w naszym mieście, jest park z placem zabaw i drugą fontanną niestety nieodremontowaną i niszczeje sobie a mogłaby być naprawdę piękna... Na głównym zdjęciu jest chyba największe, najstarsze i najgrubsze drzewo w naszym mieście. Później rynek, ratusz i plac zabaw koło naszego domu, z którego Bombel mógłby najzwyczajniej w świecie nie wychodzić. Uwielbia się huśtać, zjeżdżać na ślizgawce, siedzieć na koniku i wszędzie ciągnie mamę za rękaw i ma przy tym multum frajdy (a przy okazji mama też widząc Jego radość:) ).***
I chciałam jeszcze słówko co do ostatniego postu. To nie jest tak, że ja Go nie kocham albo, że wyszłam za Niego tylko dlatego, że pojawił się dzidziuś. Kocham Go. Chcę z Nim być do końca życia. Jednak to nie zmienia faktu, że jest kilka rzeczy, które mnie totalnie wkurzają w Nim. Są to rzeczy, które wyniósł ze swojego rodzinnego domu. Niestety taka jest smutna prawda. On sam sobie nie chce się czasem przyznać do tego, że jest mu przykro z powodu tego jakie miał dzieciństwo... Ciężko rozmawiać z Nim o tym co czuje, a ja wiem, że to jest spowodowane tym co przeszedł gdy był mały. Pomału się zmienia. W końcu może uda nam się wyjść razem na prostą bo i tak już razem dużo osiągnęliśmy. Jednak to wciąż nie jest to o czym marzę i stąd ta notka.
niedziela, 29 lipca 2012
o braku organizacji przy Wu.
Każdy nasz dzień, no prawie każdy wygląda inaczej. A to za sprawką Wu. Ciężko jest sobie poukładać wszystko gdy on ma trzy dni do pracy na rano, dzień wolny, trzy dni popołudniu, dzień wolny i trzy nocki i znów dzień wolny i tak wkoło. Ciężko cokolwiek ustalić "dziś" a co dopiero na jutro. Tym bardziej, że gdy się pytam go czy robimy to czy tamto to wiecznie jest "nie wiem". A mnie już szlag trafia za przeproszeniem. Chce z nim iść na spacer i z Bomblem to nie bo on się w pracy narobi, nachodzi itd... ale na ryby to by poszedł albo na grila albo najlepiej na jedno i drugie i z piwem odrazu. No szlag mnie trafi.! Czy on kiedyś zmężnieje?! Cholera jasna. To już ja, kobieta jestem bardziej zdecydowana niż On. To ja podejmuję wszystkie decyzje i naprawdę zaczyna mnie to przerastać. Potrzebuję faceta który potrafi coś postanowić i dążyć do tego. Wkurza mnie, że jak ma pierwszą zmianę to ja mam zaplanowane przedpołudnie, idę na spacer z Kacprem potrafię zrobić obiad, ogarnąć dom itd, a gdy on wróci z pracy to jemu się nie chce iść z nami na spacer a co dopiero żeby poszedł z Kacprem sam.. hehe. Wkurza mnie, że gdy ma na popołudnie to ja popołudniu jestem praktycznie cały czas na dworze z Kacprem a Jemu ciężko rano się z nami przejść gdziekolwiek czy posiedzieć na placu zabaw. Wkurza mnie, że dni kiedy on ma nocki i wolne są KOMPLETNIE NIEZORGANIZOWANE! Nie można nic wtedy zrobić, bo siedzi w domu i gra albo najchętniej poszedłby na ryby albo "pogadać". I tak z tego wszystkiego najbardziej lubię gdy ma drugie zmiany, bo rano leci szybko a po południu jest tak jak sama sobie zaplanuję. Ale szlag mnie z nim kiedyś trafi. Ja na prawdę nie wytrzymuję już. Jeśli on się w końcu nie zmieni to ja zwariuję. Nie chcę się z Nim rozstawać ze względu na Kacpra, ale czasem mam Go tak serdecznie dość, że nawet nie wiem jak dobry sex i inne ulepszacze nie pomagają. A tak naprawdę widzę, że dużo winy w Jego zachowaniu mają Jego rodzice. Bo to Oni nie potrafili w nim zakorzenić pewnych wzorców zachowań, nie potrafili wychować go na odpowiedzialnego i "prawdziwego" faceta.... no ale ciężko cokolwiek w dziecku "zakorzenić" jeżeli samemu się pije i nie interesuje niczym konkretnym... eh. przykre, że aż boli.
musiałam się wygadać... sorry.
i my... ja... on... totalnie różne światy... mamy stworzyć rodzinę i się dogadać...
Może gdyby potrafił porozmawiać jak DOROSŁY FACET to by się to dało... a tak? Jakoś ciężko.
I gdyby ktoś zapytał mnie teraz jak widzę swoją przyszłość za 10 lat... to szczerze odpowiedziałabym, że jeśli ma być tak jak do tej pory to ja tego NIE WIDZĘ.
musiałam się wygadać... sorry.
i my... ja... on... totalnie różne światy... mamy stworzyć rodzinę i się dogadać...
Może gdyby potrafił porozmawiać jak DOROSŁY FACET to by się to dało... a tak? Jakoś ciężko.
I gdyby ktoś zapytał mnie teraz jak widzę swoją przyszłość za 10 lat... to szczerze odpowiedziałabym, że jeśli ma być tak jak do tej pory to ja tego NIE WIDZĘ.
wtorek, 10 lipca 2012
Bywa różnie... kwadratowo i podłużnie
Nie było mnie tu całe dwa dni. I bynajmniej nie z okazji jakiejś tam wycieczki, wyjazdu czy innych przyjemnych cudów. Było cieżko, mało co się nie rozeszliśmy z Wu. Nie dużo brakowało żeby spakował rzeczy i się wyprowadził. Został jednak. W domu "nowe zasady". Zobaczymy jak długo wytrzymamy. Sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem, że tak jak do tej pory nie pozwolę sobie już. Albo będzie lepiej, albo nie będzie w ogóle....
Bombel coraz więcej nowych rzeczy wymyśla. Spodobały mu się klamki w oknach (oczywiście gdy jest na rękach a okna sa zamknięte), szarpie za nie i piszczy i cieszy się. Stawia coraz to odważniej pierwsze pojedyńcze samodzielne kroczki. Od stołu w kuchni do kuchenki. Od lodówki do drzwi. Do domowników od jakiegoś mebla którego akurat się trzyma. Piszczy jak się bawi balonami, jak siedzi w łóżeczku a ktoś do Niego idzie i gada coś to się cieszy. Jest strasznie radosny. Domaga się swojego, jak jest głodny, śpiący to robi się nieznośny :) Gdy chodzi na czworaka to podchodzi czasem do kogoś do nóg i klęka na kolanach albo wstaje trzymając się kogoś za nogi i wyciąga rączki do góry żeby go wziąć. Jest kochany. Duży. Słodki. Mój synuś.
Ja żeby odreagować wczoraj byłam u fryzjera, pierwszy raz po ciąży! Bo zawsze obcinał mi włosy Wu. Teraz mam włosy takie do szyi, że jak zbiorę w kitkę to tylko taka malutka "agatka". Zamówiłam sobie też takie cudo bo dlaczego ja mam sobie nie pozwolić wydać co nieco na siebie skoro Wu potrafi wydać 200zł na parę spodni i dwie koszulki. Ja przy tym i tak jestem oszczędna. Niech wie, że skoro on chce wydawać na siebie to ja też nie będę sobie żałować. Może wtedy zrozumie, że czasem trzeba odpuścić, tylko to na pewno nie ja odpuszczę tym razem.
Mam nadzieję, że w końcu się zmieni. Zrozumie. Że będzie lepiej.
Bombel coraz więcej nowych rzeczy wymyśla. Spodobały mu się klamki w oknach (oczywiście gdy jest na rękach a okna sa zamknięte), szarpie za nie i piszczy i cieszy się. Stawia coraz to odważniej pierwsze pojedyńcze samodzielne kroczki. Od stołu w kuchni do kuchenki. Od lodówki do drzwi. Do domowników od jakiegoś mebla którego akurat się trzyma. Piszczy jak się bawi balonami, jak siedzi w łóżeczku a ktoś do Niego idzie i gada coś to się cieszy. Jest strasznie radosny. Domaga się swojego, jak jest głodny, śpiący to robi się nieznośny :) Gdy chodzi na czworaka to podchodzi czasem do kogoś do nóg i klęka na kolanach albo wstaje trzymając się kogoś za nogi i wyciąga rączki do góry żeby go wziąć. Jest kochany. Duży. Słodki. Mój synuś.
Ja żeby odreagować wczoraj byłam u fryzjera, pierwszy raz po ciąży! Bo zawsze obcinał mi włosy Wu. Teraz mam włosy takie do szyi, że jak zbiorę w kitkę to tylko taka malutka "agatka". Zamówiłam sobie też takie cudo bo dlaczego ja mam sobie nie pozwolić wydać co nieco na siebie skoro Wu potrafi wydać 200zł na parę spodni i dwie koszulki. Ja przy tym i tak jestem oszczędna. Niech wie, że skoro on chce wydawać na siebie to ja też nie będę sobie żałować. Może wtedy zrozumie, że czasem trzeba odpuścić, tylko to na pewno nie ja odpuszczę tym razem.
Mam nadzieję, że w końcu się zmieni. Zrozumie. Że będzie lepiej.
piątek, 29 czerwca 2012
Dałam radę!
Gdy usłyszałam od wychowawczyni, że zdałam wszystko to po prostu oszalałam z radości :) Nie ważne, że słabo bo angielski na 44% pisemny, ustny na 47 %, matma 52%, polski pisemny 66% i ustny 60%, ważne że ZDANE! Jestem z siebie zadowolona i (troszeczkę) dumna, że mimo ciąży i całkiem innych zajęć i problemów podołałam sobie z tym wszystkim. Byłam i z Bomblem i udało mi się skończyć szkołę i zdać maturę. Cieszę się przeeee ogromnie <radocha> :)
A co do dzisiejszego dnia... naszej rocznicy... To pokażę Wam tylko zdjęcia i powiem tak: Pomimo wszystkich naszych kłótni przez cały ten rok, pomimo problemów i oporu jaki czasem stawiał zarówno Wu jak i ja sama, wciąż jesteśmy razem, wciąż się kochamy i wciąż chcemy być ze sobą do końca świata!
Kocham tego mojego Wu. On kocha mnie. Wiem to. I chcę spędzić z Nim resztę życia, pomimo wszystko.
I choć rocznica papierowa to u nas standardowo kwiaty i słodycze, by osłodzić sobie życie w tych złych momentach :D
ps. ciasta na chrzciny już prawie wszystkie zrobione, została tylko masa cukrowa do torta i finito. Jutro ostatnie porządki, układanie stołów i w niedzielę to już. A póki co mały śpi a ja sama na "polu bitwy" bo Wu. w pracy a rodzice z bratem na ognisku u brata narzeczonej i jej rodziny....
A co do dzisiejszego dnia... naszej rocznicy... To pokażę Wam tylko zdjęcia i powiem tak: Pomimo wszystkich naszych kłótni przez cały ten rok, pomimo problemów i oporu jaki czasem stawiał zarówno Wu jak i ja sama, wciąż jesteśmy razem, wciąż się kochamy i wciąż chcemy być ze sobą do końca świata!Kocham tego mojego Wu. On kocha mnie. Wiem to. I chcę spędzić z Nim resztę życia, pomimo wszystko.
I choć rocznica papierowa to u nas standardowo kwiaty i słodycze, by osłodzić sobie życie w tych złych momentach :D
ps. ciasta na chrzciny już prawie wszystkie zrobione, została tylko masa cukrowa do torta i finito. Jutro ostatnie porządki, układanie stołów i w niedzielę to już. A póki co mały śpi a ja sama na "polu bitwy" bo Wu. w pracy a rodzice z bratem na ognisku u brata narzeczonej i jej rodziny....
środa, 20 czerwca 2012
marzenia, ah marzenia...
z dnia na dzień coraz więcej myślę o temacie, który ostatnio rzucił Wu. i o którym już pisałam wczoraj i jeszcze parę razy... domek... parterówka... własny nieduży ogród... ah. myślę, marzę i już w myślach sobie planuję... Tak bardzo bym chciała... tak bardzo mi się marzy... muszę wierzyć w to, że marzenia się spełniają... oby to kiedyś udało nam się spełnić... Na razie temat tylko w naszych głowach, plany, marzenia. Może z czasem zamieni się w coś więcej. Obydwoje mamy taką nadzieję. Bo wiem, że to na prawdę zmieniłoby wszystko w jeszcze innym kierunku...
Bombel śpi, usnął dzisiaj przed 19 i tak budzi się tylko co jakiś czas "do cyca" :) A dokazywał nam od 6:30...masakra. Byliśmy dzisiaj w końcu na dłuugim spacerku, razem z Wu. w trójkę. Mogliśmy pogadać, pobyć razem, brakowało mi takiego spaceru. A nie często mamy na to czas bo zazwyczaj ja jestem na spacerze z małym jak Wu. jest w pracy... no i tak się jakoś rozjeżdżają te nasze spacery, ale dziś się udało. Bombel każdego dnia dokazuje, zwiedza wszystkie kąty w domu, włącza/wyłącza wszystkie sprzęty a mi brak pomysłów już na zabawę... jakieś propozycje? :)
Padam na pyszczek... więc "korzystając" z tego, że Wu. ma nockę zmykam do łóżka, które dziś jest tylko moje i mam nadzieję, że uda mi się odrobinę wyspać :)
Bombel śpi, usnął dzisiaj przed 19 i tak budzi się tylko co jakiś czas "do cyca" :) A dokazywał nam od 6:30...masakra. Byliśmy dzisiaj w końcu na dłuugim spacerku, razem z Wu. w trójkę. Mogliśmy pogadać, pobyć razem, brakowało mi takiego spaceru. A nie często mamy na to czas bo zazwyczaj ja jestem na spacerze z małym jak Wu. jest w pracy... no i tak się jakoś rozjeżdżają te nasze spacery, ale dziś się udało. Bombel każdego dnia dokazuje, zwiedza wszystkie kąty w domu, włącza/wyłącza wszystkie sprzęty a mi brak pomysłów już na zabawę... jakieś propozycje? :)
Padam na pyszczek... więc "korzystając" z tego, że Wu. ma nockę zmykam do łóżka, które dziś jest tylko moje i mam nadzieję, że uda mi się odrobinę wyspać :)
wtorek, 19 czerwca 2012
O egzaminie ciąg dalszy... + cała reszta
Dziś była część praktyczna i szczerze mówiąc wściekła jestem na siebie jak cholera. Nadproże (niektórym z Was pewnie nic nie mówi ta nazwa dlatego wyjaśnienie TUTAJ), projekt realizacji z wszystkimi możliwymi udziwnieniami, tj. policzeniem zbrojenia, zrobieniem kosztorysu, wyszczególnieniem robót w kolejności technologicznej itd... Niby nic wielkiego. Mogłoby się tak wydawać. A jednak, błędów można było narobić od groma no i oczywiście jakby mogło być inaczej... Ja musiałam je oczywiście porobić. Jestem na siebie wściekła. Nie mam pojęcia co dalej. Nie wiem czy zdam, jakoś nie jestem przekonana... A już za tydzień wyniki z matur podobno w piątek mają być... Sama nie wiem. Mieszane uczucia mam. Zła na siebie jestem. Wiem, że mogłam się lepiej postarać. Mogłam. Teraz już za późno.
Zastanawiam się co dalej... Skończyłam szkołę i.... ? Póki co w tym roku ze studiów nici. I to nie z winy Wu. Po prostu w domu jest z kasą różnie, chodzi tu również o kasę moich rodziców. A nie chcę wiecznie żyć na kredyt. Dlatego moje studia mogą jeszcze rok poczekać, tym bardziej, że nie wiadomo jak z tą moją maturą jak już mówiłam... Chciałabym jakąś pracę, ale najlepiej przez internet bo nie wyobrażam sobie co z Małym jak ja bym jakąś pracę dostała... Nie miałabym z kim go poprostu zostawić. Dlatego zastanawiam się nad tym jaką pracę przez internet można podjąć? Wiecie coś może o tym?
Wu. spisał się przez ostatnie dwa dni gdy zostawał z Małym :) Nie wiedziałam, że aż tak dobrze mu pójdzie. Co prawda miał wszystko przygotowane ale myślałam, że będzie gorzej. Tymczasem dali sobie radę i z tego co wiem to Mały miał wielką radochę, bawiąc się z Wu. A co u mnie i Wu.? Hm nie chce zbyt wiele mówić. Zaczynamy wszystko układać sobie. Zobaczymy co życie pokaże. Jak narazie za wiele Wam nie powiem :)
Ale powiem Wam za to, że ostatnie kilka dni na prawdę mam ochotę znaleźć sobie mieszkanie i iść na swoje jak to mówią. Z Bomblem i Wu. Chciałabym. Nabił mi głowę tym pomysłem i teraz tak myślę i myślę o tym i przestać nie mogę. Bo chciałabym. Naprawdę bardzo bym chciała...
Zastanawiam się co dalej... Skończyłam szkołę i.... ? Póki co w tym roku ze studiów nici. I to nie z winy Wu. Po prostu w domu jest z kasą różnie, chodzi tu również o kasę moich rodziców. A nie chcę wiecznie żyć na kredyt. Dlatego moje studia mogą jeszcze rok poczekać, tym bardziej, że nie wiadomo jak z tą moją maturą jak już mówiłam... Chciałabym jakąś pracę, ale najlepiej przez internet bo nie wyobrażam sobie co z Małym jak ja bym jakąś pracę dostała... Nie miałabym z kim go poprostu zostawić. Dlatego zastanawiam się nad tym jaką pracę przez internet można podjąć? Wiecie coś może o tym?
Wu. spisał się przez ostatnie dwa dni gdy zostawał z Małym :) Nie wiedziałam, że aż tak dobrze mu pójdzie. Co prawda miał wszystko przygotowane ale myślałam, że będzie gorzej. Tymczasem dali sobie radę i z tego co wiem to Mały miał wielką radochę, bawiąc się z Wu. A co u mnie i Wu.? Hm nie chce zbyt wiele mówić. Zaczynamy wszystko układać sobie. Zobaczymy co życie pokaże. Jak narazie za wiele Wam nie powiem :)
Ale powiem Wam za to, że ostatnie kilka dni na prawdę mam ochotę znaleźć sobie mieszkanie i iść na swoje jak to mówią. Z Bomblem i Wu. Chciałabym. Nabił mi głowę tym pomysłem i teraz tak myślę i myślę o tym i przestać nie mogę. Bo chciałabym. Naprawdę bardzo bym chciała...
piątek, 15 czerwca 2012
Dziś od rana na podwórku, na spacerku albo na działce. Teraz przyszliśmy na chwilkę i mały usnął. Chciałam mu dzisiaj dać poziomeczki to ode mnie nie chciał. Za to sam jak rozłożyłam je na ręce to brał sobie po jednej w paluszki i tak mu posmakowały że zjadł wszystkie które zebrałam :)
Wu. wymyślił sobie, że chce wziąć kredyt na mieszkanie albo najlepiej na dom! Powiedziałam mu, że spoko tylko nie mam pojęcia jak On to sobie wyobraża... Za Jego jedną pensję spłacać kredyt, rachunki, życie itd... Już nie wspomnę o tym, że jak na razie chyba pożegnam się ze studiami... Pewnie że chciałabym żebyśmy mieli swoje mieszkanie a najlepiej domek z działką itd. No ale wiem, że to na razie nie ma szans... Eh...
Wu. wymyślił sobie, że chce wziąć kredyt na mieszkanie albo najlepiej na dom! Powiedziałam mu, że spoko tylko nie mam pojęcia jak On to sobie wyobraża... Za Jego jedną pensję spłacać kredyt, rachunki, życie itd... Już nie wspomnę o tym, że jak na razie chyba pożegnam się ze studiami... Pewnie że chciałabym żebyśmy mieli swoje mieszkanie a najlepiej domek z działką itd. No ale wiem, że to na razie nie ma szans... Eh...
poniedziałek, 4 czerwca 2012
o @, chrzcinach i innych
Bombel śpi. Wu w pracy. Mam chwilę dla siebie. Tylko, że od kilku dni bolał mnie brzuch i... okazało się, że małpa się pokazała. A tak mi było bez niej dobrze... eh trzeba się będzie znów przyzwyczaić.
Przeglądam sobie różne strony z przepisami na ciasta, ciasteczka itp na chrzciny. I im więcej przeglądam tym bardziej głupieję bo chciałabym zrobić tak wiele ale wiem że to nie ma najmniejszego sensu. A po za tym kto to wszystko później będzie podawał itd? Musi być proste, szybkie i smaczne. Coś tam już jest w planach. Zobaczymy czy się uda.
Co do poprzedniej notki. Na policję nic nie będziemy zgłaszać. Klucze się znalazły. Tamte rzeczy podobno ma ktoś z tych co byli na ognisku, tylko że Wu teraz nie ma kiedy po to iść bo pracuje a ja za tym biegać nie będę. Dziś wyrobiliśmy tylko duplikat karty do telefonu żebym miała z nim jakiś kontakt. Wczoraj dostał wieczorem kolejną zjebkę zobaczymy czy poskutkuje. Ma się ogarnąć. Dałam mu pewien czas do namysłu. Mam nadzieje, że zrozumie co nieco. Brak mi słów na tego mojego chłopa czasem. Głupota. Nic więcej.
Przeglądam sobie różne strony z przepisami na ciasta, ciasteczka itp na chrzciny. I im więcej przeglądam tym bardziej głupieję bo chciałabym zrobić tak wiele ale wiem że to nie ma najmniejszego sensu. A po za tym kto to wszystko później będzie podawał itd? Musi być proste, szybkie i smaczne. Coś tam już jest w planach. Zobaczymy czy się uda.
Co do poprzedniej notki. Na policję nic nie będziemy zgłaszać. Klucze się znalazły. Tamte rzeczy podobno ma ktoś z tych co byli na ognisku, tylko że Wu teraz nie ma kiedy po to iść bo pracuje a ja za tym biegać nie będę. Dziś wyrobiliśmy tylko duplikat karty do telefonu żebym miała z nim jakiś kontakt. Wczoraj dostał wieczorem kolejną zjebkę zobaczymy czy poskutkuje. Ma się ogarnąć. Dałam mu pewien czas do namysłu. Mam nadzieje, że zrozumie co nieco. Brak mi słów na tego mojego chłopa czasem. Głupota. Nic więcej.
niedziela, 3 czerwca 2012
rrr...
Jestem tak przeogromnie wściekła, że nie macie pojęcia. Po prostu nie rozumiem takich ludzi kompletnie! A o czym mówię? A mianowicie o wczorajszej sytuacji... Wu. poszedł razem z kolegą z wrocławia, który jest tu raz na pół roku na działkę. No i ok, zgodziłam się, nie miałam nic przeciw temu. Tego chłopaka akurat jeszcze akceptuję, chociaż przez ostatnie dwa razy też mi działał trochę na nerwy, no ale luz. Ale nie o tym mowa. Poszli na działkę, mieli zrobić grilla, wypić parę piw i przyjść do domu. Ok. 21:30 dzwoniłam do Wu mówił że za niedługo będzie... A ja czułam, że coś jest już nie tak. Czekałam, czekałam, czekałam aż przyszedł po 22. Na początku leżałam tyłem do drzwi i nawet na niego nie popatrzyłam jak wrócił. W końcu przyszedł się przytulił a jak obróciłam głowę i zobaczyłam jego to myślałam, że umre na zawał, dostanę jakiegoś ataku albo nie wiem co jeszcze. Miał bluzkę całą we krwi. Rozwaloną głowę. Spuchnięte ucho. Wyglądał jak z jakiegoś najgorszego krwawego horroru. Cała aż się zaczęłam trząść. Gdy zapytałam co się stało, nie chciał za bardzo mówić. Kazałam mu się położyć i przyniosłam lód żeby mu tą opuchliznę trochę ochłodzić, żeby zmalała... powiedział mi tylko że inny kumpel zaprosił ich na ognisko które było nie daleko i że dostał wpier.... . Ja nie wiedziałam co mam robić. Płakać, krzyczeć, czy jeszcze coś innego? Wyglądał masakrycznie. Jak się później okazało, 4chłopaków mu wpieprzyło, bo ktoś tam powiedział, że on uderzył jakąś dziewczynę. Co jest NIEMOŻLIWE. Bo Wu. taki nie jest. NIGDY dziewczyny nie uderzył! I wierze mu że tego nie zrobił! Na pewno tego NIE ZROBIŁ. Dowiedziałam się też, że Ci co byli na tym ognisku wcześniej brali jakieś tabsy. Wu zginął telefon, zegarek, który dostał ode mnie na urodziny, kasa (20zł), bluza i klucze. Klucze już się znalazły bo były tam gdzie oni go lali. Widocznie musiały mu wypaść. Ale cała reszta nie. Niby jest u kogoś tam, bo spotkaliśmy jedną osobę jak zawoziłam Wu do pracy na popołudnie dzisiaj, która była na tym ognisku. Jestem wściekła. Po trochę na Wu, że nie przyszedł wcześniej do domu tylko że poszedł tam... ale przede wszystkim jestem wściekła na TYCH DURNI! Jak można kogoś tak pobić!? A na dodatek go okraść?! Wiecie co po prostu nie ma słów na to jak niektórzy się zachowują. Jestem na nich strasznie wściekła. I tak cholernie się wczoraj o Niego bałam. Nie wiedziałam co mam robić. Boże jak ja bym chciała, żeby On w końcu zrozumiał, że tacy "świetni" są właśnie koledzy.
wtorek, 15 maja 2012
O Bombelku i o ...
Dziś jest już lepiej. Był cały dzień w domu. Nie wiele ze sobą gadaliśmy ale zawsze coś... Po moich krzykach nawet pomógł mi sprzątać... Nie wiem co dalej, na razie powiem tyle, że czas pokaże. Teraz od Niego zależy czy chce czy nie chce być z nami... Do końca miesiąca ma wolne. Zobaczymy jak to wolne spożytkuje. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiał...
Mały coraz bardziej zawzięcie ćwiczy raczkowanie. Jak na razie zrobi kroczka, dwa i pada na brzuszek albo siada sobie ale trenuje ostro. Dziś na brzuchu przeszedł cały pokój wzdłuż (ok. 5m) i doszedł aż do przedpokoju. Po za tym wiecznie wędruje po pokoju, od łóżka do biórka, do komputera, do komody, pod stół itd. Kombinator mały z Niego. I diabełek też. Wszystkich wymęczy a sam dalej ma energii tyle, że pół wojska by obdzielił :) Teraz smacznie śpi. Ja zaraz też się wybieram, bo padam na pyszczek, nie mam siły kompletnie dziś.
Mały coraz bardziej zawzięcie ćwiczy raczkowanie. Jak na razie zrobi kroczka, dwa i pada na brzuszek albo siada sobie ale trenuje ostro. Dziś na brzuchu przeszedł cały pokój wzdłuż (ok. 5m) i doszedł aż do przedpokoju. Po za tym wiecznie wędruje po pokoju, od łóżka do biórka, do komputera, do komody, pod stół itd. Kombinator mały z Niego. I diabełek też. Wszystkich wymęczy a sam dalej ma energii tyle, że pół wojska by obdzielił :) Teraz smacznie śpi. Ja zaraz też się wybieram, bo padam na pyszczek, nie mam siły kompletnie dziś.
poniedziałek, 14 maja 2012
Matura z polskiego, ustna!
Nie obyło się bez długiego czekania pod drzwiami, ale pierwszy raz od dwóch lat poczułam się dobrze w towarzystwie osób z mojej klasy. Pierwszy raz po tak długim czasie mogłam z każdym spokojnie, normalnie pogadać. Byli jacyś tacy poważni w końcu. Szczerzy. Można było pogadać jak z normalnymi ludźmi. Mile mnie zaskoczyli. Tym bardziej gdy weszłam na fb i zobaczyłam zaproszenie od osoby z którą nigdy w klasie nie gadałam i nie przepadaliśmy za sobą a tymczasem...dziś nawet zamieniliśmy ze sobą kila słów. Zwykłych słów. Jak przystało na 20latków. Normalnych. Czekanie, czekanie, stres. Wielki stres. Każdy się wspierał. W końcu wybiła godzina wejścia. Nogi jak z waty. Nagła chrypka. Głos mi drżał. Powiedziałam, choć nie wszystko. Nie do końca tak jak chciałam. Zaczęły się pytania. Na większość odpowiedziałam, na niektóre jednak nie. Podziekowali. Wyszłam. Za chwilę usłyszałam wynik 12/20 punktów. 60%. ZDANE. to było najważniejsze, nie ważne na ile procent. Ważne, że zdane! Mega szczęśliwa byłam bo miałam wielkiego stresa! Byłam szczęśliwa!
Jednak mój dobry humor nie trwał długo.... gdy napisałam smsa do Wu. że zdałam, napisał tylko "super". żadnego gratuluje, żadnego ciepłego słowa. Nawet nie zapytał jak było. Nie zapytał na ile procent. Nic. Gdy wróciłam do domu, to w domu był tylko tata i Bombel. Zostałam z Bomblem a tata poszedł się przejść i wtedy wrócił Wu. Znów po piwie. 4dzień z rzędu. Nie mam już siły. Gdybyśmy mieszkali gdzieś sami, tylko we trójke już dawno spakowałabym się i pojechała z małym do rodziców. Ale mieszkamy właśnie z moimi rodzicami. Nie mam gdzie jechać. A nie mam już siły żeby z tym wszystkim walczyć. Powiedziałam mu, że jeszcze jeden raz, jedno wyjście z kolegami, jedno picie i pakuję jego rzeczy i niech idzie do rodziców albo do kumpli. Nie wiem jak będzie. Na prawdę nie mam już siły. Jest mi cholernie przykro. Smutno, że tak wygląda nasze życie. Nie takiego życia chciałam dla Bombla. Jestem tak cholernie bezradna i bezsilna. Nie wiem co mam robić żeby w końcu było dobrze...
Jednak mój dobry humor nie trwał długo.... gdy napisałam smsa do Wu. że zdałam, napisał tylko "super". żadnego gratuluje, żadnego ciepłego słowa. Nawet nie zapytał jak było. Nie zapytał na ile procent. Nic. Gdy wróciłam do domu, to w domu był tylko tata i Bombel. Zostałam z Bomblem a tata poszedł się przejść i wtedy wrócił Wu. Znów po piwie. 4dzień z rzędu. Nie mam już siły. Gdybyśmy mieszkali gdzieś sami, tylko we trójke już dawno spakowałabym się i pojechała z małym do rodziców. Ale mieszkamy właśnie z moimi rodzicami. Nie mam gdzie jechać. A nie mam już siły żeby z tym wszystkim walczyć. Powiedziałam mu, że jeszcze jeden raz, jedno wyjście z kolegami, jedno picie i pakuję jego rzeczy i niech idzie do rodziców albo do kumpli. Nie wiem jak będzie. Na prawdę nie mam już siły. Jest mi cholernie przykro. Smutno, że tak wygląda nasze życie. Nie takiego życia chciałam dla Bombla. Jestem tak cholernie bezradna i bezsilna. Nie wiem co mam robić żeby w końcu było dobrze...
niedziela, 13 maja 2012
Zabawa i inne takie...
Jak już obiecałam dziś odpowiem najpierw na wszystkie Wasze pytania, więc do dzieła:
1.W jakim mieście mieszkasz ? miasteczko nazywa się Paczków.
2.Czy planujesz iść na studia? Tak mam taki zamiar.
3.Planujesz jeszcze dzieci ? Bardzo chciałabym mieć jeszcze córeczkę, ale to za kilka lat.4.Jak ma na imie Wu.? Wojtek.
5.Czy Wu. wie o blogu? Wie.
6.Czy bywaja dni gdy masz ochote wszystko rzucic i uciec na koniec swiata? Bywają i szczerze mówiąc dość często tak jest...
7.Czy zalujesz ze Kacperek tak szybko pojawil sie na swiecie? Nie. Ponieważ, ja od samego początku miałam, że tak powiem zaplanowane Jego przyjście na świat. Bardzo tego chciałam i nie uważam tego za "wpadkę".
8.Czy planujesz isc na studia jesli tak to na co? Czy planuję to już pisałam, że tak i chciałabym na budownictwo, choć czasem przez moją myśl przelatuje też gastronomia :)
9.Jakie sa wedlug Ciebie Twoje wady i zalety? Hm... to zależy kto sobie co do zalet/wad zaliczy :) zawziętość, upór, gadulstwo(mogę rozmawiać z każdym, bez względu na wiek, niektórzy nie potrafią tego), opiekuńczość, hm no i nie wiem ale można by było jeszcze coś tam znaleźć :)
10.Kiedy w koncu pogadamy na gg (od Karolci:) ) Karolciu kochana napisałam Ci na gg wiadomość, jak odczytasz to daj znać.
11.Czy jeśli będziesz studiować zaocznie to będziesz szukać pracy i zostawisz Bombla z dziadkami/opiekunką, czy sama będziesz się nim zajmować? Jeśli faktycznie uda mi się pójść na studia, to planowaliśmy razem z Wu i rodzicami moimi, że oni będą pracować a ja mam się uczyć i opiekować małym. To oni wyszli z taką inicjatywą. Jak to się ułoży - to się zobaczy.
12.o czym marzysz? O tym by nie mieć problemów finansowych i móc sobie pozwolić od czasu do czasu na odrobinę luksusu.
13.Twoje ulubione slodycze? Każde, co tylko słodkie :)
14.Co lubisz robic w wolnym czasie? Zawsze lubiałam czytać ale teraz brak mi na to czasu, gdy mam wolną chwilę to jestem tutaj, z Wami :)
15.Czy czegoś żałujesz/czy chciałabyś coś zmienić w swoim życiu? Hm... jest kilka takich spraw, ale myślę, że o tym jeszcze napiszę... w bliższym lub dalszym czasie.
16.Czy kiedyś pokażesz nam siebie, Kacperka i Wu.? Hmm Kacperka macie namiastkę obok na zdjęciu :) Ale póki co więcej nie planuję, może z czasem ;)
17.Czy widzisz w Bomblu podobieństwa do siebie? Jakie? Hmm... Zawziętość w dążeniu do celu :) za wszelką cenę :D
18.Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa? Wspólne święta Bożego Narodzenia, gdy żył jeszcze mój dziadek, czas spędzany z rodzicami i bratem, Niedzielne spacery, no i wszelkie wygłupy z rodzicami czy bratem :)
19.jak Ty na to wszystko znalazlas czas? Jakoś musiałam, myślę, że to kwestia ustalenia sobie priorytetów.
20.Jestes zorganizowana? Nie bardzo, w pokoju mam wiecznie bałagan :D I na codzień też mam problem bo często jest tak, że chciałabym zrobić kilka rzeczy na raz :)
21.czego najbardziej w zyciu zalujesz? Tego, że gdy mogłam zapobiec pewnej bardzo przykrej rzeczy to nie udało m się tego zrobić. Przez to straciłam jedną z najbliższych w swoim życiu osób... :(
22.masz przyjaciol? Po za rodzicami, bratem i Wu. Nie. Chociaż bardzo bym chciała...
23.skad jestes? patrz pytanie pierwsze :) Paczków.
24.pojdziesz na te studia? (budownictwo jezeli dobrze pamietam?) Mam nadzieję :)
25.jaki jest Twoj ulubiony film? hmm może nie film, raczej bajka - "jak wytresować smoka"
26. Wolisz komedie romantyczne czy horrory? To zależy jaki mam nastrój i czy jestem sama czy z Wu.
27.Jakie miejsce najmilej wspominasz, i dlaczego? Włochy, wakacje u rodziców, gdy tam pracowali. Dwa miesiące beztroskiego życia, jeszcze jako "małolata". Miałam wtedy jakieś 13lat :) Było BOSKO! Chciałabym tam wrócić. Uwielbiam ten kraj!
28.Jaki zakątek świata chciałabyś najbardziej zobaczyć? Wielki Kanion Kolorado
29.Jak się czujesz jako młoda mamusia? :) Świetnie. To jest ten czas i to miejsce :)
30.Twój ulubiony przedmiot w czasach szkoły? Hmm przez pewien czas była to chemia. Ale jakoś nie miałam swojego ulubionego przedmiotu chyba...
31. Najsmaczniejsza i najgorsza potrawa jaką jadłaś/eś? Zapewne jest ich wiele a teraz jakoś nic nie przychodzi do głowy...
32. Jakie sporty uprawiasz? Zajmowanie się Bomblem - sport ekstremalny w niektórych wypadkach :D
33. Ulubiona książka? w ostatnim czasie... "Małe zbrodnie małżeńskie"
34. Co planujesz na wakacje? Spędzić jak najwięcej czasu na zabawie z małym i Wu. najchętniej na działce...
35. Gdzie chciałabyś kiedyś pojechać w podróż życia? jak wyżej... Kanion Kolorado :)
36. Twój styl ubierania się? Hmm najczęściej w ostatnim czasie to dres. A tak to na codzień najlepiej jeansy + t shirt i ewentualnie jakaś bluza :) To co wygodne i praktyczne :D
37. Praca z marzeń? Projektant wnętrz, architekt :)
38. Ulubione ciasto? Najprostsze - murzynek (właśnie dzisiaj piekłam) Ciasta wszystkie są ulubione :D
39. Ile czasu spędzasz dziennie na pielęgnacji w łazience? hmm może z godzina by się uzbierała :)
40. Czy lubisz gotować? Jeśli tylko mam na to czas, to uwielbiam :)
O nie wiedziałam, że uzbiera się aż 40pytań. To w sumie jeszcze macie 10do dyspozycji ;) ale zabawę uważam za zakończoną :D Jak coś to będę odpowiadała na bieżąco.
Co do wczorajszego a właściwie dzisiejszego dopisku w poprzedniej notce... Wu miał iść wczoraj na godzinę do kumpla. Okazało się, że gdzieś po drodze zawinęła go policja. Wzięli go na "dołek". A to dlatego,że szukają kogoś kto okradł sklep na bardzo dużą kasę. A że mój Wu. chodzi w dresie i w kapturach zazwyczaj no to go zwinęli na przesłuchanie w ramach "podejrzanego". Mi nie chciał o tym napisać. Myślałam, że zachlał gdzieś i w końcu wyłączyłam telefon z nerwów. Obudziłam się o 1:30 bo miałam karmić małego bo płakał. Zobaczyłam, że Jego dalej nie ma... Jak skończyłam karmić małego to włączyłam telefon i zadzwoniłam do niego bo widziałam, że on dzwonił do mnie. Pytam się go gdzie jest a on mi że siedzi godzinę czasu już pod drzwiami bloku od podwórka i nie może wejść do domu. Okazało się że zapomniał kluczy. Całe szczęście że włączyłam telefon i że zadzwoniłam, a miałam tego nie robić. Siedziałby jak sierota całą noc na podwórku na schodkach. Później do 4.00 nie mogłam spać... Teraz sama nie wiem co będzie. Zobaczymy, czy przyjdzie jakieś pismo z policji albo sądu. Ale aż boję się pomyśleć. No i żeby było jasne, Wu. nikogo nie okradł. Nie ma nawet takiej opcji. Ale tak to jest jak kobieta prosi, żeby facet nigdzie nie łaził, szczególnie z kolegami ale on jest zawsze mądrzejszy. Dziś przepraszał i mówił, że nie chce nas stracić... Czasem nie mam już siły. Chciałabym, żeby było normalnie. Czy to tak wiele? :(
środa, 2 maja 2012
Kartka od Lesli i o całej reszcie
Właśnie dostałam piękną kartkę od Lesli, dziękuję kochana bardzo mi się ona podoba ;* (swoją drogą kochana już któryś raz spotykam u Ciebie tego kwiatka i straaaasznie mi się on podoba, cóż to takiego?:) )
U mnie przed chwilką zbierało się na burzę, ale niestety znów grzeje i nie można wytrzymać w domu nawet a co dopiero na zewnątrz na tym słońcu gdzie zero wiaterku i duchota straszna... Masakra.
Z rodzicami coś tam się troszkę wyjaśniło, ale wciąż nie wiem co dalej... Wszystko pokaże czas.
Z Wu. no cóż, dziś już ok. Niedawno poszedł do pracy. Rano nie wiele rozmawialiśmy, ale powiedzmy, że "dzień jak codzień"... A ja wciąż liczę na to, że on kiedyś zrozumie co robi...
Mały bawi się grzecznie na podłodze. Wysypałam koło niego wszystkie możliwe zabawki i teraz On ogląda każdą z każdej możliwej strony, czasem z którąś pogada, czasem woła "dadada" :) Coraz częściej próbuje "ruszyć" do przodu ale jeszcze mu to nie wychodzi, mam jednak nadzieję, że nastąpi to lada chwila ;)
Tymczasem zmykam, bo czytam w końcu lektury na swoją usną maturę. Najwyższy czas sobie napisać to co chciałoby się powiedzieć tam. Bo szczerze mówiąc to już dawno powinnam mieć to zrobione. A czas ucieka...
U mnie przed chwilką zbierało się na burzę, ale niestety znów grzeje i nie można wytrzymać w domu nawet a co dopiero na zewnątrz na tym słońcu gdzie zero wiaterku i duchota straszna... Masakra.
Z rodzicami coś tam się troszkę wyjaśniło, ale wciąż nie wiem co dalej... Wszystko pokaże czas.
Z Wu. no cóż, dziś już ok. Niedawno poszedł do pracy. Rano nie wiele rozmawialiśmy, ale powiedzmy, że "dzień jak codzień"... A ja wciąż liczę na to, że on kiedyś zrozumie co robi...
Mały bawi się grzecznie na podłodze. Wysypałam koło niego wszystkie możliwe zabawki i teraz On ogląda każdą z każdej możliwej strony, czasem z którąś pogada, czasem woła "dadada" :) Coraz częściej próbuje "ruszyć" do przodu ale jeszcze mu to nie wychodzi, mam jednak nadzieję, że nastąpi to lada chwila ;)
Tymczasem zmykam, bo czytam w końcu lektury na swoją usną maturę. Najwyższy czas sobie napisać to co chciałoby się powiedzieć tam. Bo szczerze mówiąc to już dawno powinnam mieć to zrobione. A czas ucieka...
wtorek, 1 maja 2012
nie wiem co myśleć o tym wszystkim...
stoję pomiędzy nimi od zawsze, od zawsze robiłam za "pośrednika", który dążył do tego, żeby doszli do jakiegoś kompromisu, żeby się pogodzili. Teraz już sama nie wiem co mam robić. Ciężko mi stać pomiędzy nimi, w końcu ja już jestem dorosła i mam swoją rodzinę, oni też są dorośli, nawet bardzo. Czasem jednak wydaje mi się, że zachowują się jak dzieci i nie umieją znaleźć jakiegoś wspólnego dobrego dla wszystkich rozwiązania. Ona jest w niemczech. Ma inne wyobrażenia dotyczące pieniędzy, życia. On jest tu. Ma inne poglądy. Ciężko jest to zgrać "do kupy"... Ja już nie mam siły. Tłumaczyłam jej, że może jednak by ustąpiła, wróciła tu, poszła tu do pracy, ona i on, jakoś byśmy sobie poradzili i byłoby ok. Ale trudno to wytłumaczyć komuś kto żyje tam za inne pieniądze. Komuś, kto będąc na opiece pieniądze odkłada do kieszeni i nie płaci ani za czynsz, ani za "media", ani za jedzenie. Bo to wszystko ma "w pakiecie". A tu jednak jak się zarobi to trzeba większą część dać na rachunki odrazu... eh. Długa historia... Nie wiem, jak się skończy... Chciałabym, żeby doszli do ładu.
Wu. załatwił dzisiaj wolne, szybciutko, bo chciał iść z kumplem nad rzeke, na piwo, na ognisko itd. Szlag mnie trafia. Nie mam siły do niego. W dupie ma to, że ja mam maturę w piątek, że ktoś musi siedzieć z małym, żebym ja się mogła uczyć. W dupie ma wszystko. Ja też zacznę mieć. Do 10 mamy 100zł w portfelu, na jedzenie, na ich fajki, na moje dojazdy na maturę, na wszystko. Ciekawe jakim cudem ma nam starczyć. Mam to gdzieś. Niech się martwią inni teraz. Ja zaczynam mieć na wszystko "***". Tak jak inni.
Nie mam siły. Mam dość.
Chyba nigdy nie będzie tak jak kiedyś marzyłam...
dopisek:Wu. jakąś godzine temu wrócił do domu (tj.po 17), dzisiaj grzecznie i w sumie nieszkodliwie, bo już śpi. Właściwie to on jest nieszkodliwy po takich "wypadach na piwo",bo szybko zasypia i jedyne co mnie wkurza (oczywiście po za tym, że śmierdzi piwskiem no i że jest pijany) to, to że robi się strasznie "mądraliński" na wszystkie tematy,a tak to się czasem odezwać nie potrafi.... no a najbardziej mnie boli to, że traci tyle cennych chwil z małym. Tym bardziej, że sam wie jak to jest jak rodzice piją... przykre. Nie chcę, żeby kiedyś fundował małemu takiego dzieciństwa jakie sam miał i na pewno na to nie pozwolę.
Wu. załatwił dzisiaj wolne, szybciutko, bo chciał iść z kumplem nad rzeke, na piwo, na ognisko itd. Szlag mnie trafia. Nie mam siły do niego. W dupie ma to, że ja mam maturę w piątek, że ktoś musi siedzieć z małym, żebym ja się mogła uczyć. W dupie ma wszystko. Ja też zacznę mieć. Do 10 mamy 100zł w portfelu, na jedzenie, na ich fajki, na moje dojazdy na maturę, na wszystko. Ciekawe jakim cudem ma nam starczyć. Mam to gdzieś. Niech się martwią inni teraz. Ja zaczynam mieć na wszystko "***". Tak jak inni.
Nie mam siły. Mam dość.
Chyba nigdy nie będzie tak jak kiedyś marzyłam...
dopisek:Wu. jakąś godzine temu wrócił do domu (tj.po 17), dzisiaj grzecznie i w sumie nieszkodliwie, bo już śpi. Właściwie to on jest nieszkodliwy po takich "wypadach na piwo",bo szybko zasypia i jedyne co mnie wkurza (oczywiście po za tym, że śmierdzi piwskiem no i że jest pijany) to, to że robi się strasznie "mądraliński" na wszystkie tematy,a tak to się czasem odezwać nie potrafi.... no a najbardziej mnie boli to, że traci tyle cennych chwil z małym. Tym bardziej, że sam wie jak to jest jak rodzice piją... przykre. Nie chcę, żeby kiedyś fundował małemu takiego dzieciństwa jakie sam miał i na pewno na to nie pozwolę.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Kolejny dzień...
Właśnie siedzę sobie w kuchni, zajadam mufinki, które przedchwilą upiekłam,obok stoją piękne czerwone tulipany z ogródka koło domu, mały chwilowo śpi, Wu. śpi bo idzie za niedługo na nocke, a ja mam W KOŃCU czas dla siebie. Czasami nie mam już siły i nerwów, czasem trzasnęłabym drzwiami i poszła gdzieś w cholerę, ale takie chwile jak ta podładowują moje baterie, czasem potrzebuję kilku minut sama ze sobą by znów odzyskać siłę na ciąg dalszy dnia.
Byliśmy dzisiaj z małym na szczepieniu. Przy samym zastrzyku nie płakał tyle co przy ubieraniu :) Bo on to ostatnio najchętniej by leżał cały czas na golasa i czasem mi nawet nie da zmienić pieluszki czort jeden bo sie bawi i krzyczy itd :D Pani nas zważyła (znaczy się Bombla:) ), waga pokazała 9,900 kg :) No i dowiedziałam się co na suche plamki na rączkach, które Bombel ma od kilku dni. Doktorka przepisała jakąś maść natłuszczającą i Oilatum do kąpieli, zobaczymy dzisiaj i jutro czy to coś daje i czy są efekty.
Byliśmy dzisiaj z małym na szczepieniu. Przy samym zastrzyku nie płakał tyle co przy ubieraniu :) Bo on to ostatnio najchętniej by leżał cały czas na golasa i czasem mi nawet nie da zmienić pieluszki czort jeden bo sie bawi i krzyczy itd :D Pani nas zważyła (znaczy się Bombla:) ), waga pokazała 9,900 kg :) No i dowiedziałam się co na suche plamki na rączkach, które Bombel ma od kilku dni. Doktorka przepisała jakąś maść natłuszczającą i Oilatum do kąpieli, zobaczymy dzisiaj i jutro czy to coś daje i czy są efekty.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


