Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowo-noworocznie-chorobowo

2012 dobiega końca... może to i dobrze? może z nowym zacznie się lepszy czas dla nas wszystkich? Oby! Rok zaliczam do tych średnio udanych bo zbyt wiele złych wieści w tym roku przyszło ale nie będę się tu teraz rozpisywać skoro już wszystko co związane z tym rokiem pomału dobiega końca. Oby ten nowy, 2013 był szczęśliwy i lepszy niż obecny.

W Nowym Roku życzę Wam wszystkim 12 miesięcy zdrowia, 53 tygodni szczęścia, 8760 godzin wytrwałości, 525600 minut pogody ducha i 31536000 sekund miłości!


ps. dziś tak króciutko bo przez dwie ostatnie nocki walczymy z gorączką u Bombelka, choróbsko mi go rozłożyło całkowicie... masakra. On nie wyspany a o sobie to juz nie wspomnę... dziś chodzę jak cień. 

Sylwek w domu... najchętniej to bym go przespała!
Do napisania w przyszłym :)

niedziela, 23 grudnia 2012

Święta, święta

wpadłam tylko na chwilkę... w końcu ogarnęłam chałupkę prawie do końca tak jakbym chciała. W kuchni już też prawie wszystko gotowe, reszta jutro przed samą Wigilią. Prezenty popakowane czekają w szafkach. Choinka się błyszczy i migocze. Ja (prawie) zdrowa. Bo choć gorączka przeszła zaraz następnego ranka to coś mnie dziś męczy ból brzucha i nie wiem od czego to... Niby wszystko gotowe. Jednak brakuje mi czegoś bardzo, a właściwie to kogoś. Mojej mamy i mojego brata. Pomimo że wszystko gotowe, ja nie czuję tych świąt wciąż. Nie cieszą mnie one chyba tak jak powinny... Mam nadzieję, jednak, że jutro zwolnię tempo, że znajdę ten czas tylko dla tych którzy są tu blisko, na wyciągnięcie mojej ręki, że poczuję ten magiczny czas.

A tymczasem...

Chciałam Wam złożyć życzenia kochane:

W tę Wigilijną noc, niech w Waszym domowym zaciszu, przy Wigilijnym stole, zapanuje miłość, poczucie radości i zgoda. 
Niech rodzinne ciepło doda Wam odwagi w nadchodzącym nowym roku, tak by był jeszcze lepszy od bieżącego. 

Zdrowych, Spokojnych, Szczęśliwych i Pełnych Magii Świąt Bożego Narodzenia życzy A. Ka. i Wu. 

czwartek, 20 grudnia 2012

Czy to się kiedyś skończy?

W sensie że porządki świąteczne? Już mam naprawdę dość. Właśnie skończyłam układać w szafie swojej bo ostatnio wyleciały wszystkie półki (chyba za dużo na nich było upchane już?) więc przy okazji część rzeczy poleciała do worka i czeka na wyniesienie do odpowiedniego kosza. Obiadek ugotowany. Czas wstawić pranie i pozbierać jedno z suszarki. Dziś biorę się za ciasto jedno, jutro sernik, w sobotę sprzątanie łazienek a w niedzielę lepimy pierożki, na poniedziałek zostanie tylko usmażenie rybki i świeta. No i w między czasie gdzieś tam w sobotę/niedzielę trzeba będzie zetrzeć jeszcze raz wszystkie kurze i zetrzeć wszystkie podłogi porządnie. Mały znosi to dzielnie - powiem więcej chętnie pomaga :) Mam więc zajęcie dla Niego. Bo zabawki są przecież nuuuudne... :)

Budżet przekroczył już w tym miesiącu wszelkie granice! Szok!

piątek, 14 grudnia 2012

Pachnie świętami, brzmi wspomnieniami...

Leżę w pachnącej świeżej pościeli, uwielbiam ten zapach i zapach wlatującego do pokoju mroźnego powietrza zza okna...

Popełniłam dzisiaj pierwszego w swoim życiu piernika... teraz czeka na swój dzień czyli na święta. Pachniał obłędnie. Zarówno w trakcie przygotowania jak i zaraz po wyciągnięciu z pieca. Mieszanka cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, jałowca i czarnego pieprzu - mistrzostwo świata!

Bombelini śpi, Wu. właśnie wrócił z pracy, w uszach brzmi FOKUS...


Tak brzmiały nasze początki... wzięło mnie na wspomnienia... Pamiętam jak razem słuchaliśmy jego kawałków leżąc wtuleni w siebie w ciemnym pokoju... Liczyło się tylko to że mamy siebie obok. Dziś tak wiele się zmieniło, ale te rytmy wracają mi tamte chwile... potrzebuję ich... dają mi wiarę w to, że Wszystko Będzie Dobrze.... Musi.!

środa, 11 kwietnia 2012

Po "świętach"...

Święta nie były wesołe. Zresztą aż szkoda o nich pisać. Bo z mojej strony zaangażowanie, przygotowania, sprzątanie, pieczenie, staranie się żeby było czuć że to ŚWIĘTA a z Jego... same wiecie. No i na dodatek ta sytuacja z autem, które stoi rozwalone w połowie na podwórku i które musimy zrobić za ostatnie swoje pieniądze i ten miesiąc raczej fajny nie będzie... Znowu kombinowanie skąd wziąć, żeby jakoś przeżyć.
W święta zbyt wiele przykrych słów padło, za dużo łez i podniesionego tonu, i najgorsze w tym wszystkim było to że na wszystko smutnymi oczkami patrzył Brzdąc. Do tej pory chce mi się ryczeć jak to piszę, ale po prostu muszę gdzieś wylać ten żal który mnie po prostu rozsadza.
Co będzie dalej z tym wszystkim nie wiem, na razie jest ciężko... i raczej do końca miesiąca tak będzie... i nie chodzi tylko o brak kasy ale o ogólne niedogadywanie się... :(

Po za tym w szkole też nie za ciekawie... Nauczyciele pokazują co to nie oni i wystawiają już oceny długopisem pomimo, że wcześniej umawiali się jeszcze na zaliczanie i dodatkowe materiały.

Dziś musiałam chwilę odreagować, bo to wszystko mnie zwyczajnie przerasta... Rozłożyłam się koło bawiącego się na podłodze z olbrzymim psem, pluszakiem Brzdącem, zrobiłam sobie herbatkę, wzięłam owoce i mogłam choć przez chwile poczytać...
Pomogły też zabawy z Małym. Jego śmiech jest lekarstwem na wszystko. Jego śmiech i w ogóle ON cały jest powodem, dla którego nie pozwolę by kiedykolwiek święta wyglądały tak jak te. Zrobię wszystko, żeby już NIKT nie popsuł Nam świąt, tym bardziej ktoś, kto jest bliski.... :(

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielkanocnie :)

Kochane u mnie ciasta już popieczone, został tylko sernik ale to jutro. A tym czasem nie wiem czy przez święta tu coś naskrobie wiec chciałam Wam złożyć życzenia:




Mnóstwo życzeń w koszyczku przy Wielkanocnym stoliczku, 
kolorowych pisanek i mokrych ubranek w lany poniedziałek :)

sobota, 31 marca 2012

Mam to co chciałam.

Mam. Chciałam i dostałam. Piękne doniczki. Od dawna takie chciałam, aż dziś mój kochany Wu. mi je sprawił ;)

A tak po za tym to dzień jakiś taki śpiący. Od rana pada deszcz ze śniegiem. A ja na działce już posadziłam kilka rzeczy... mam nadzieję, że nie pomarzną jak w tamtym roku po majowym śniegu... A na dodatek z domu aż strach wyjść bo wszystko fruwa. Takie wiatrzycho.

Mały już śpi. Ostatnio straszny maruda się zrobił i ciągle trzeba przy nim siedzieć albo najlepiej to na rączkach chociaż i to nie zawsze. Nie wiadomo czasem co on chce bo i jeść nie, spać nie, siedzieć nie, leżeć nie, stać nie, bawić się nie. No i sama czasami już nie wiem co mogę zrobić żeby się uspokoił. A w nocy mi tak płakał, że nie wiedziałam co sie dzieje. Nie mogłam go uspokoić, jeszcze sama w domu.... budził się co godzinę :( Szkoda mi go było ale jak go wziełam do nas do łóżka to się trochę uspokoił i już się nie budził co godzinę...

Jutro obiadek u teściowej... bo teściu ma pierwszą zmianę. Ciekawe jak pójdziemy jak będzie tak wiało... eh. a po za tym to mi się nie chce. Tak samo jak nie chce mi się iść tam na święta... najchętniej zostałabym z moimi facetami w domku sami i święty spokój... ale się nie da :(

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Tyle szumu, zamieszania i urwania głowy, a tu.... już PO świętach. Został tylko pełny brzuszek, kilka kilogramów więcej i choinka :) Nooo, niech będzie i PREZENTY. I choć nie każdy potrafi się cieszyć z drobnych, niewiele znaczących rzeczy to ja jednak do nich nie należę. Ja nie muszę mieć megamarkowych ekstra cudów. Wystarczy byle pierdoła żeby ucieszyć moje serducho, oczy i w ogóle mnie całą :)
Ale najbardziej ucieszył mnie uśmiech Skarba kiedy siedział w swoim foteliku na wielkim fotelu kiedy my siedzieliśmy przy Wigilijnej kolacji, najbardziej cieszył mnie Jego śmiech w święta i zadowolona minka. I cieszyło mnie też to:


Kiedy Jego rączki zaczęły bawić się psiurkiem od Świętego Mikołaja :D jest wtedy taki słodki, że można by Go było schrupać w całości :)

Święta co prawda zaczęły się kłótnią i kłótnią się skończyły... 
eh no ale cóż... 
nie będę się rozpisywać na ten temat bo nie chcę sobie i Wam psuć humoru ... 
szkoda gadać...


A na koniec coś co zawsze mi się podobało w święta, kto zgadnie co to takiego? :) I jak zostało zrobione?

piątek, 23 grudnia 2011

Życzeń nadszedł czas...

Niech się spełnią świąteczne życzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i te małe,
te mówione głośno lub wcale.
Niech się spełnią te wszystkie krok po kroku,
niech się spełnią w Nowym Roku!



Cudownych, białych, miłych, radosnych,
pogodnych, spokojnych, zdrowych świąt upływających
we wspaniałej atmosferze życzę Wam Ja, Wu. i Bombelek :)


Ps. domek sprzątnięty, czas wziąć się za świąteczne wypieki i potrawy, prezenty popakowane. 
Na ten czas magiczny chciałam Wam wszystkim życzyć spokojnych i cudownych świąt spędzonych ze swoimi pociechami i oby te święta były na prawdę pełne magii, radości i szczęścia! 

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Przed świątecznie

a co! Każdy się chwali, jakie to porządki i pierniczki i inne cuda robi. Ja też się pochwalę. Dziś od rana wzięło mnie na porządki świąteczne, najpierw co prawda byłam z Bombelkiem na spacerku ale później... oj działo się. Począwszy od sprzątnięcia sypialni moich rodziców i dużego pokoju (lub salonu, jak kto woli) gdzie stoi choinka, poprzez dwa prania, umycie okien w naszym pokoju, powieszenie firanek, ściągnięcie firanek, wyprasowanie firanek i ponowne ich założenie :) kończąc nawet na oklejeniu szafki w przedpokoju okleiną, ponieważ jej stary image mi się nie podobał już strasznie... Do tego ostatniego bojowego zadania wykorzystałam Wu. jak tylko wrócił z pracy :). Aaa no i w między czasie jeszcze zdążyłam zrobić spaghetti na obiadek i zajmować się moim cudnym, wyjątkowo grzecznym dzisiaj Bomblem. On to wie kiedy ma być grzeczny a kiedy dać mamie popalić :) Cudny skarb.
A teraz dopadł mnie mega katar, zdycham z kubkiem gorącej herbaty z cytryną i miodem i zaraz idę lulu, póki Bombel śpi i daje wyspać się innym :)
A jutro... mam w planach zrobić pierniczki, bo Kasia mnie swoimi zdjęciami tak nakręciła że szok, a jakoś wcześniej choć były w planach to nie mogłam się za nie zabrać... :)


Na zdjęciu z oknem tylko ulubiona choinka Bombla się nie świeci, bo zabrakło miejsca w kontakcie i muszę się wybrać jutro na zakup "złodziejki" :) 

Ps. Zapomniałam się pochwalić - Bombel już się śmieje, tak jak to śmieją się małe dzieci, jest wtedy rozbrajający :) Uwielbiam gdy to robi.! 

Edit. 20.12.2011r : a oto pierniczki wedle przepisu Kasia, te o których pisałam wcześniej w notce :D