Mam. Chciałam i dostałam. Piękne doniczki. Od dawna takie chciałam, aż dziś mój kochany Wu. mi je sprawił ;)
A tak po za tym to dzień jakiś taki śpiący. Od rana pada deszcz ze śniegiem. A ja na działce już posadziłam kilka rzeczy... mam nadzieję, że nie pomarzną jak w tamtym roku po majowym śniegu... A na dodatek z domu aż strach wyjść bo wszystko fruwa. Takie wiatrzycho.
Mały już śpi. Ostatnio straszny maruda się zrobił i ciągle trzeba przy nim siedzieć albo najlepiej to na rączkach chociaż i to nie zawsze. Nie wiadomo czasem co on chce bo i jeść nie, spać nie, siedzieć nie, leżeć nie, stać nie, bawić się nie. No i sama czasami już nie wiem co mogę zrobić żeby się uspokoił. A w nocy mi tak płakał, że nie wiedziałam co sie dzieje. Nie mogłam go uspokoić, jeszcze sama w domu.... budził się co godzinę :( Szkoda mi go było ale jak go wziełam do nas do łóżka to się trochę uspokoił i już się nie budził co godzinę...
Jutro obiadek u teściowej... bo teściu ma pierwszą zmianę. Ciekawe jak pójdziemy jak będzie tak wiało... eh. a po za tym to mi się nie chce. Tak samo jak nie chce mi się iść tam na święta... najchętniej zostałabym z moimi facetami w domku sami i święty spokój... ale się nie da :(
sobota, 31 marca 2012
piątek, 30 marca 2012
W końcu piątek
A dziś w biedronce nabyliśmy w końcu lampkę, która nie buczy jak świeci takim ciemniejszym światłem.(ładna?) Ma trzy stopnie - świeci tak bardzo delikatnie, mocniej i bardzo mocno jasno. A do tego są takie doniczki jak mi się marzą w biedronce, ale na to już brakło funduszy... eh :( ale może się uda je przed świętami kupić. Byłabym przeszczęśliwa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)