Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzycznie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 listopada 2011

Planowanie

W tygodniu 12-16 grudnia mam być w szkole i zaliczać wszystkie przedmioty. I tak... :
w poniedziałek będę zdawać specjalizację, kosztorysowanie i technologię.
we wtorek fizykę, wos i konstrukcje
w środę polski, matma, język obcy zawodowy
w czwartek język obcy, eksploatację i przedsiębiorczość
w piątek projektowanie
Najbardziej boję się wtorku i środy. Eh ciężko to widzę :( i możecie sobie na mnie krzyczeć itd a to i tak nic nie da. Jakoś nie umiem się pozbierać do tego wszystkiego. Ciężko mi się uczyć przy Bomblu, który coraz więcej czasu potrzebuje bo robi się coraz bardziej ciekawski. I choć robię zadania, które miałam na zaliczenie zrobić w domu to jakoś trudno się nauczyć czegokolwiek żeby to zaliczyć na sprawdzianie czy teście...

Ostatnimi czasy mieliśmy problemy z kąpaniem małego.. może już o tym wspominałam? Działo się tak odkąd mały został zaszczepiony. Jak tylko dotykał wody był straszny płacz. Dzisiaj wzięłam go podstępem :D Wu poszedł do pracy na 14 i akurat obudził się mały. Nakarmiłam go, przyszykowałam sobie kąpiel dla Niego no i do wody. Na twarzy zobaczyłam grymas, zaczęłam mu śpiewać i... sukces. Mały dał się ładnie wykąpać i nie płakusiał. Co prawda kąpiel była szybka ale ważne że efektowna. Jestem z siebie dumna. Sama byłam i dałam sobie radę :)

Ps. Jak byłam jeszcze w ciąży i myśleliśmy nad imionami, to mówiliśmy, że chłopak to będzie Kacper a dziewczyna Wiktoria. Kacperka mamy, a Wiktoria będzie może kiedyś ;) mamy przynajmniej taką nadzieję ;) Ale apropo imienia... :) bardzo lubię Jego piosenki, choć On sam zmarł gdy ja miałam dwa latka i pamiętam go tylko z piosenek i opowiadań, które słyszałam od małego w domu...

czwartek, 20 października 2011

Pogoda za oknem już nie tak piękna jak przez ostatnie dni... Siedzimy w domku i szukamy piosenek dla dzieci, słuchamy piosenek z mojego dzieciństwa, kołysanki itp. Macie jakieś ulubione?
Ja właśnie wpadłam na :


Jakoś rok temu usłyszałam to jak byłam akurat u Wu w domu. Wpadło mi w ucho i później nuciłam to przez długi, długi czas :)

Byliśmy z Bombelkiem na ważeniu i oglądała go Pani Doktor. Klusia waży już 4460 gram i wszystko jest jak najbardziej w porządku :) Mały ciężarek już na prawdę robi się pomalutku ciężki bo jak wstaję w nocy do niego taka padnięta to nie mam siły czasami go podnieść :D He, he.

Ps. Ostatnio znalazłam czas na zrobienie muffinek i galaretek. Czasu na naukę jednak jakoś znaleźć nie mogę :) A w czwartek zaliczenia za tydzień... no bardzo ciekawe. A najgorsze jest to, że moja mama w sobotę jedzie do niemiec więc zostanę sama z Kacperkiem i Wu w domku. No, a że Wu chodzi do pracy to nie mam z kim małego zostawić i nie wiem czy pojadę faktycznie w czwartek do szkoły.... Ha.!




Ps.2. prosimy o głosy w konkursie :) KLIK

wtorek, 20 września 2011

W wielkim skrócie ...

... czyli o tym co u nas nowego ;)
Chwilowo mam troszkę wolnego czasu, więc postanowiłam Was powiadomić o tym i owym.
Przed 6 odwiozłam Wu do pracy, a że mały nakarmiony śpi to korzystam z chwili dla siebie bo wcześnie jeszcze więc nie będę od rana sprzątać czy coś ;) Pomału się ogarniamy w domku, dzisiaj odwiedzi nas położna środowiskowa - ciekawa jestem strasznie tej wizyty, a po za tym staram się razem z Wu jak najlepiej spełniać w roli rodzica ;)
No ale Wy pewnie chciałybyście wiedzieć JAK TO BYŁO? - Więc w piątek Wu miał iść pierwszy dzień na staż. W piątek były też urodziny mojego taty. W czwartek wieczór zaczęłam robić dla niego torta, ale zdążyłam zrobić tylko biszkopta i byłam tak padnięta, że postanowiliśmy się z Wu wcześniej położyć spać. Torta miałam dokończyć w piątek zanim tato wróci z delegacji a z samego rana miałam zawieźć Wu do pracy. O 2.00 obudziła mnie potrzeba skorzystania z toalety, i tak raz, drugi, trzeci, aż w końcu doszło do mnie, że to CHYBA JUŻ. Jak wróciłam do pokoju Wu się przebudził i oznajmiłam mu, że dzisiaj chyba jednak będzie miał wolne i nie pójdzie do pracy. On nie do końca zaskoczył bo najpierw tylko powiedział "mhm", ale zaraz później pytał czemu i co się dzieje. Jak powiedziałam, że to chyba się zaczyna to aż usiadł na łóżku i nie wiedział co ma zrobić. Mnie w między czasie zaczęły łapać bóle. Średnio co 15 minut. Wu wstał a ja poszłam obudzić mamę, która też z początku nie zajarzyła o co chodzi bo pytała czy to ona ma zawieźć Wu do pracy na co odpowiedziałam jej, że "Nie, Mnie masz zawieźć do SZPITALA". Jak dotarło do niej o co chodzi to szybciutko się pozbierała i zaczęli razem z Wu wypytywać co się dzieje, czy wszystko jest ok itd. Skurcze zaczęły pojawiać się coraz częściej. Ja zebrałam resztkę najpotrzebniejszych rzeczy i kazałam zawieźć się w trybie natychmiastowym do szpitala. I tak w szpitalu znalazłam się przed 4.00. Oznajmiłam, że chcemy poród rodzinny. Położna zabrała mnie na wywiad, w między czasie podłączyła mnie do KTG i ja słuchałam sobie odgłosów serduszka i starałam się dzielnie znosić skurcze, co nie było takie łatwe. Później przyszedł do mnie Wu i byliśmy już sobie razem na sali a mama musiała czekać na korytarzu. Dostaliśmy piłkę do skakania - naprawdę polecam. Można się skupić na oddechu i bólu. Ja dostałam kroplówkę, żeby wszystko poszło szybciej i tak się rozkręcało, rozkręcało, aż o godzinie 10.50 przyszedł na świat Kacperek.
Wu cały czas był przy mnie, od początku do końca i bardzo mi pomógł. Gdyby nie on to nie wiem czy byłoby to tak szybko i znośnie. I w tym miejscu POLECAM poród rodzinny! Świetna sprawa gdy ma się obok kogoś na kim można polegać, kogo można ściskać za rękę, kto pomasuje, poda wodę itp. Jestem mu bardzo wdzięczna za to co zrobił w tym dniu dla mnie i dla Kacpra.
Co do samych bóli i porodu to powiem Wam, że sam poród to, jak to określiła moja położna "pikuś w stosunku do bóli-skurczy". I to prawda, O ILE SIĘ SŁUCHA POŁOŻNEJ. Poród nie trwał dłużej niż 10 minut. Trzeba tylko oddychać i przeć w odpowiednim momencie. Ważne jest żeby NIE KRZYCZEĆ.! To na prawdę nic nie daje ;) A na skurcze też jest sposób i to ten sam co wyżej. Oddech, oddech i jeszcze raz oddech. Nie ma co krzyczeć, trzeba dzidzi pomóc i dotleniać swoje najcenniejsze skarby ;)
Także przyszłe mamuśki - nie bójcie się. Jak już to przeżyjecie i dostaniecie na ręce swoje ukochane maleństwo to od ręki odchodzą wszystkie bóle i cały strach itp. Te chwile są najcenniejsze w życiu i NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ.!
A teraz jesteśmy już wszyscy razem. Mam w końcu dwóch najważniejszych facetów ze sobą i nie wyobrażam sobie bez nich życia. I powiem jeszcze tyle, że zrobię dla nich wszystko, żeby było im dobrze i żeby im niczego nie brakowało.
Jestem szczęśliwą młodą mamą.

piątek, 5 sierpnia 2011

Wyjątkowo ważni.!

Wyjątkowo ważny jesteś dla mnie TY ;* Wu. i Dz. Tak bardzo bardzo Was kocham i chcę żebyście to czuli każdego dnia.! 

Właśnie wróciłam z wizyty u lekarza - oglądałam Cię maleńki Skarbie na monitorku i widziałam Twoje bijące serduszko - pan Doktor powiedział, że wszystko jest oki i że mam już dojrzałe łożysko także możemy się jakiejś niespodzianki spodziewać wcześniej. Ale póki co to siedź sobie jeszcze kochane maleństwo u mamy w brzuszku. Jeszcze co najmniej 2 tygodnie musisz wytrzymać tam skarbie ;* Mama z tatą muszą jeszcze kupić Ci przecież łóżeczko i mama musi się spakować. Łaaa - kurczę no jeszcze tyle do zrobienia a ja w "lesie". Trzeba się wziąć za siebie i zrobić to co jeszcze trzeba zrobić. 
A po za tym to powiem Wam, że chciałabym urodzić jeszcze na wakacjach - w ostatnie dni sierpnia. Chciałabym, żeby mój Wu przy tym był. Chciałabym żebyśmy mogli razem cieszyć się tymi pierwszymi chwilami NASZEGO Skarba. 

A teraz już uciekam kochane bo muszę zrobić swojemu mężczyźnie obiadek i będę robiła rogaliki z malinkami :) Jak się udadzą to Wam pokażę ;)

Aaaa pokażę Wam jeszcze zdjęcie moich kwiatuszków, a co! Takie one śliczne, że aż się muszę pochwalić ;)