niedziela, 16 grudnia 2012

15 miesięcy

... zleciało jak szalone. 15 miesięcy temu o tej porze spaliśmy sobie w szpitalu wtuleni w siebie... Taka malutka kruszynka i ja... Dziś maleństwo śpi u siebie w łóżeczku, no i przede wszystkim już nie takie maleństwo. Czas ucieka mi zdecydowanie za szybko i Dziecię za szybko rośnie. Uczy się z każdym dniem. Robi rozbrajające minki. Śmieje się bardzo zaraźliwie. Biega po domu, że czasem ledwo mieści się w zakrętach :) Uwielbia wygłupiać się na dziadkowym łóżku i nie mniej na naszym. Ma swoje dobre i złe dni. Ma humory, zachcianki i inne wydziwianki. Wciąż na maminym cycu. Wciąż synek mamusi. To się nie zmieni nigdy.

Jakoś szybko mi te 15 miesięcy zleciało. Odkąd na świecie jest ON czas pędzi szybko... za szybko.!

piątek, 14 grudnia 2012

Pachnie świętami, brzmi wspomnieniami...

Leżę w pachnącej świeżej pościeli, uwielbiam ten zapach i zapach wlatującego do pokoju mroźnego powietrza zza okna...

Popełniłam dzisiaj pierwszego w swoim życiu piernika... teraz czeka na swój dzień czyli na święta. Pachniał obłędnie. Zarówno w trakcie przygotowania jak i zaraz po wyciągnięciu z pieca. Mieszanka cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, jałowca i czarnego pieprzu - mistrzostwo świata!

Bombelini śpi, Wu. właśnie wrócił z pracy, w uszach brzmi FOKUS...


Tak brzmiały nasze początki... wzięło mnie na wspomnienia... Pamiętam jak razem słuchaliśmy jego kawałków leżąc wtuleni w siebie w ciemnym pokoju... Liczyło się tylko to że mamy siebie obok. Dziś tak wiele się zmieniło, ale te rytmy wracają mi tamte chwile... potrzebuję ich... dają mi wiarę w to, że Wszystko Będzie Dobrze.... Musi.!

środa, 12 grudnia 2012

bo data mi się podoba :)

I dlatego korzystając z tego że mały jeszcze tnie popołudniową drzemkę to ja skrobnę to i owo. A właściwie to nic szczególnego do przekazania nie mam bo ostatnio wszystko mnie wpienia. Wciąż przychodzą jakieś listy upomnienia o zapłacie bo przez okres kiedy pracował tylko Wu porobiło się trochę zaległości bo nie wszystko byliśmy w stanie popłacić i teraz trzeba ze wszystkim nadgonić a dostawcy jakby się końca świata bali czy co. No ale przecież wszystkiego w jeden miesiąc nie jesteśmy teraz w stanie popłacić tym bardziej że idą święta, chciałoby się je jakoś spędzić, miesiąc przeżyć może chociaż jakieś tanie prezenty drobne pokupować a tu co? lipa. Doła mam mega przez to ostatnio i wszystkiego dość ogólnie. Marzy mi się wygrana w totka żeby to wszystko popłacić i mieć święty spokój.

Zasypało nas śniegiem odrobinę, małemu spacerki się podobają a szczególnie jak widzi że pług jedzie i odśnieża to cieszy jak szalony :) Gorzej jak pług już pojedzie to wtedy jest ryk że jego już nie ma :)

Wu. zaraz idzie do pracy a my z małym całe popołudnie sami... będzie zabawa i sprzątanie? Może ciasteczka byśmy upiekli? :) Bo co tu robić całe popołudnie?